No i znowu przyszedł czas na zmiany - niekoniecznie chciane, powiedziałabym raczej, że wymuszone. Albo wrócę, tam gdzie wracałam dotychczas, albo nie. Na razie nie myślę o tym, jak będzie, myślę raczej o tym, jak chciałabym, aby było. Tak było wtedy, kiedy byłam szczęśliwa.
Etap o tyle dobry, że nie boję się zmian.