Mogę chyba napisać patetycznie - na przekór wszystkiemu udało się.
niedziela, 29 grudnia 2013
czwartek, 19 grudnia 2013
...
Dziś też jest inaczej niż dwa lata temu. O tej godzinie było już po telefonie od Gosi i przed wyjazdem na Kielecką. Było też po rozmowie z Martą, która pytała Pawła.
Trochę żałuję, że nie jestem dziś w pracy, bo wtedy też nie byłam. Nie podoba mi się żaden detal podobny do tamtego sprzed dwóch lat. Dlatego robię wszystko, by dzień wyglądał zupełnie inaczej.
Niepotrzebnie umawiałam się z Mamą. Akurat dziś nie chcę tam jechać.
Trochę żałuję, że nie jestem dziś w pracy, bo wtedy też nie byłam. Nie podoba mi się żaden detal podobny do tamtego sprzed dwóch lat. Dlatego robię wszystko, by dzień wyglądał zupełnie inaczej.
Niepotrzebnie umawiałam się z Mamą. Akurat dziś nie chcę tam jechać.
środa, 4 grudnia 2013
...
Była w Maroko i w zasadzie została zmuszona pomyśleć o mnie :) Bez względu na przymus - przemiła niespodzianka :) Od Agaty :)
Hm, tak sobie przy okazji pomyślałam, jak chciałeś dać mi na imię.
Hm, tak sobie przy okazji pomyślałam, jak chciałeś dać mi na imię.
poniedziałek, 2 grudnia 2013
...
Nie słyszę Tato, nie słyszę na lewe ucho. Nic a nic. Jestem głucha jak pień. Mam nadzieję, że to odwracalne. No w każdym razie wiem teraz, jak czują się ludzie, którzy cierpią z powodu niedosłuchu. To okropnie krępujące. Dziś na konferencji w "Juraszu" podeszła do mnie rzeczniczka i pyta: "Co słychać?". Akurat siedziałam, a ona podeszła od tyłu, więc jej nie zauważyłam i oczywiście nie usłyszałam. Stuknęła mnie w ramię, aż w końcu zareagowałam. Kurczę, bardzo nieprzyjemne uczucie. Człowiek jest zaskoczony, w dodatku wytęża siły, aby usłyszeć prawym uchem, o co chodzi, zastanawia się, czy nie mówi zbyt głośno, bo to naprawdę trudno ocenić.
Ciekawe, pouczające, ale jak mówię - nieprzyjemne doświadczenie.
Tymczasem prawym uchem sobie słucham tego :)
the cure
Ciekawe, pouczające, ale jak mówię - nieprzyjemne doświadczenie.
Tymczasem prawym uchem sobie słucham tego :)
the cure
sobota, 23 listopada 2013
...
Witaj Tato. Okazuje się, że jednak nie zdołam zrealizować swojego marzenia - postanowienia. Chodziło o to, abym do końca roku nauczyła się pływać. Ale nie da rady. Bardzo, bardzo żałuję. Owszem, chodziliśmy latem na basen i powolutku zaczęłam utrzymywać się na wodzie. Może gdybyśmy chodzili regularnie... Nie wiem. Bo prawda jest taka, Tatuś, że każde wyjście na basen wiązało się w moim przypadku z pokonaniem wstydu. Wiesz, pływają maluszki, dzieci, osoby starsze i nagle ja - trzydziestoletnia kobieta panikująca w każdej chwili, gdy trzeba było położyć się na wodzie bez deski. Strach był duży, toteż i utrzymanie bez żadnej asekuracji nie przychodziło łatwo. Rozmawiałam wczoraj z Anią i doszłam do wniosku, że chyba jedyną szansą na to, abym nauczyła się pływać są lekcje pływania, najlepiej w mojej grupie wiekowej i najlepiej z równie wystraszonymi ludźmi, co ja.
Pewne jest natomiast to, że gdybym kiedykolwiek została mamą, nie zaniedbam tematu nauki pływania maluszka. Bo, nie gniewaj się Tatuś, ale to trochę Wasza (Mamy i Twoja) wina, że przegapiliście tę sprawę.
Pewne jest natomiast to, że gdybym kiedykolwiek została mamą, nie zaniedbam tematu nauki pływania maluszka. Bo, nie gniewaj się Tatuś, ale to trochę Wasza (Mamy i Twoja) wina, że przegapiliście tę sprawę.
wtorek, 19 listopada 2013
niedziela, 20 października 2013
...
5 października odeszła Żabka. Dzień wcześniej byłam u Mamy i wiesz Tato... Żabka już ledwo chodziła. Nigdy w życiu nie widziałam, aby chorowała. Nigdy. I tak mi nie pasował ten widok do porządku mojego świata. Tak bardzo chciałam, aby wyzdrowiała, aby te zastrzyki jej pomogły.
Późnym popołudniem pojechaliśmy z R. na niezdrowe jedzenie do takiej budki przy akademikach na Kaliskiego. Siedliśmy przy oknie. Nad akacjami świeciło jeszcze najpiękniejsze dla mnie - jesienne słońce. Po głowie chodziła mi ta piosenka: http://www.youtube.com/watch?v=UScc8jeepcM
Myślałam o Mamie, która spędza z Żabką ostatnie chwile.
Późnym popołudniem pojechaliśmy z R. na niezdrowe jedzenie do takiej budki przy akademikach na Kaliskiego. Siedliśmy przy oknie. Nad akacjami świeciło jeszcze najpiękniejsze dla mnie - jesienne słońce. Po głowie chodziła mi ta piosenka: http://www.youtube.com/watch?v=UScc8jeepcM
Myślałam o Mamie, która spędza z Żabką ostatnie chwile.
piątek, 20 września 2013
...
Jej, Tato, niby nic się nie dzieje, a jednak sporo nowego wokół. Jakieś bunty, fochy, bo Mama próbuje sobie ułożyć życie. Oczywiście w pierwszej chwili pomyślałam, że skoro tak, to znaczy, że ja schodzę na dalszy plan i nie jestem już ważna. Wiesz, zaczyna mnie wkurwiać, za przeproszeniem, ta moja niepewność ludzi. Boję się, że znowu ktoś mnie zostawi, nagle odejdzie, oleje, uzna, że ma mnie w ... Boję się tego za bardzo, Tato.
piątek, 13 września 2013
...
Tato, będziesz oczarowany!!!! Oglądam to, myślę o Ł., o tym, jak pięknie korzysta z życia. A ja mam dużo szczęścia, że spotykam takich ludzi :)
Uki under the sky
Uki under the sky
piątek, 30 sierpnia 2013
...
Chciałam Ci tylko powiedzieć, że wykasowałam wszystkie smsy, które dostałam 19 grudnia tego pieprzonego 2011 roku. Wszystkie. Pierwszy przyszedł od redaktora naczelnego, potem był Bogdan, Ania... Reszty nie pamiętam. I dobrze.
...
Rok temu napiłyśmy się z Aśką okrutnie. Niewiele pamiętam :) A następnego dnia Mama, z okazji swoich urodzin (sic!) zabrała mnie do fryzjera.
tak było rok temu
tak było rok temu
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
...
Już trzy razy poczułam jesień. Uwielbiam tę wczesną. Przełom lata i jesieni to najpiękniejszy czas w roku. Bezwzględnie. Gałęzie drzew aż uginają się od owoców. Powietrze jest nareszcie takie lekkie, orzeźwiające. Słońce już nie parzy, tylko delikatnie grzeje. Pamiętam, jak kilka lub kilkanaście lat temu, pod koniec bardzo upalnego lata spadł w końcu deszcz. Otworzyłam szeroko okno w swoim pokoju w Fordonie. Poczułam, że idzie jesień. I przy okazji wielką ulgę, bo byłam wymęczona lejącym się z nieba żarem. A teraz jest inaczej - po prostu cieszę się, że powietrze zaczyna pachnieć inaczej, a świat tak naturalnie i pięknie wchodzi w kolejną porę roku. Na przełomie lata i jesieni tak dosadnie widać, jak coś się kończy, by coś mogło się zacząć. Kończy się to, za czym niewątpliwie będę wkrótce tęskniła, ale jeszcze nie teraz. Bo póki co z wielkim zachwytem patrzę sobie na to przejście.
A to mi pasuje na teraz
A to mi pasuje na teraz
czwartek, 22 sierpnia 2013
...
Włączyłam dziś google Tato i oniemiałam :) Z okazji urodzin Claude'a Debussiego w doodle znalazł się cudny obrazek - taka ruchoma animka i w tle "Clair de lune" :)
Zobacz Tatuś :)
Najpierw to
A teraz to:
Zobacz Tatuś :)
Najpierw to
A teraz to:
wtorek, 20 sierpnia 2013
...
Ten brzuch mi dokucza, jak nic Tato. Mam nadzieję, że odpuści. Nie chciałabym znowu przechodzić przez to samo, co parę lat temu, kiedy ostatecznie wylądowałam w szpitalu. I przy okazji przypomniałam sobie, że przyjechałeś do mnie, do tego szpitala. Na chwilę. Bo oczywiście nie chciałam, abyś zostawał dłużej. Bo byłam głupia.
Gdybyś Ty wtedy wiedział, ile ja o Tobie myślałam Tato. Jak bardzo chciałam, aby było dobrze. Jak było mi przykro, że nie potrafię nic zrobić i że wręcz przeciwnie - moje zachowanie wskazywało raczej na to, że się od Ciebie odsuwam. A ja Cię tak bardzo kochałam Tato. Nic się nie zmieniło. Oprócz tego, że Ciebie już nie ma. Piszę to z niedowierzaniem. To, że Ciebie nie ma.
słucham często
Gdybyś Ty wtedy wiedział, ile ja o Tobie myślałam Tato. Jak bardzo chciałam, aby było dobrze. Jak było mi przykro, że nie potrafię nic zrobić i że wręcz przeciwnie - moje zachowanie wskazywało raczej na to, że się od Ciebie odsuwam. A ja Cię tak bardzo kochałam Tato. Nic się nie zmieniło. Oprócz tego, że Ciebie już nie ma. Piszę to z niedowierzaniem. To, że Ciebie nie ma.
słucham często
piątek, 19 lipca 2013
...
Muszę namówić R., żeby zrobił zdjęcia naszym kwiatkom balkonowym :) Są prześliczne. Lubię, gdy R. dziwi się na widok wilców. Bo rzeczywiście - rosną jak na drożdżach. Co prawda jeszcze nie kwitną, ale myślę, że to tylko kwestia czasu. W każdym razie za chwilkę cała lewa część balkonu będzie zielona. Mamy też lobelię białą i niebieską. Oprócz tego dzwonek karpacki, ogrodową gerberę (lub jak kto woli - stokrotkę z Afryki) i uczep. Wszystkie roślinki są jednoroczne, ale właśnie takie zawsze chciałam. R. to nie robi różnicy, więc jest dobrze :) W każdym razie nasz balkonik jest uroczy, a myślę, że z czasem będzie jeszcze piękniejszy.
czwartek, 18 lipca 2013
...
Udało nam się, Tato :) UDAŁO SIĘ!!! :) Przepłynęłam bez deseczki i tym podobnych wyporowych cudów! :) I takie zadowolenie w oczach R., który mnie cierpliwie uczył i wspierał :) Kurczę, świetne to, piękne i kochane takie!!!! :)
wtorek, 16 lipca 2013
...
Taki czas Tato.
Że wolałabym nie wiedzieć, dokąd, na jak długo, jak będzie fajnie. Tymczasem zewsząd, po prostu zewsząd że razem, że wspólny urlop, że troszkę tu, potem jeszcze tam, że najpierw w sierpniu, potem może we wrześniu :(
Jestem taka zmęczona, Tato.
Że wolałabym nie wiedzieć, dokąd, na jak długo, jak będzie fajnie. Tymczasem zewsząd, po prostu zewsząd że razem, że wspólny urlop, że troszkę tu, potem jeszcze tam, że najpierw w sierpniu, potem może we wrześniu :(
Jestem taka zmęczona, Tato.
czwartek, 11 lipca 2013
...
Bardzo wzruszył mnie dziś widok butów - takich, jakie Ty nosiłeś, Tato. W ogóle, dziwnie się czuję, pisząc do Ciebie. Tak naprawdę powinnam z Tobą rozmawiać. Nie ma Cię już tak długo.
Byłyśmy z Kasią w Auchan i miałam troszkę czasu, żeby połazić po tym markecie. Oglądałyśmy sandałki damskie i tak sobie przypomniałam, że też kupowałeś mi tam butki. Ty Tato byłeś niezwykle cierpliwy. Mogłam mierzyć, marudzić, znowu mierzyć, znowu marudzić, a Ty nic. Stałeś sobie spokojnie i w niczym nie przeszkadzałeś. Albo gdy oglądałam ozdoby świąteczne - to samo. Cierpliwie chodziłeś ze mną między kolejnymi regałami i nigdy nie odmówiłeś, jeśli poprosiłam Cię, abyś kupił mi jedną z nich. Oczywiście wtedy tego nie doceniałam.
Byłyśmy z Kasią w Auchan i miałam troszkę czasu, żeby połazić po tym markecie. Oglądałyśmy sandałki damskie i tak sobie przypomniałam, że też kupowałeś mi tam butki. Ty Tato byłeś niezwykle cierpliwy. Mogłam mierzyć, marudzić, znowu mierzyć, znowu marudzić, a Ty nic. Stałeś sobie spokojnie i w niczym nie przeszkadzałeś. Albo gdy oglądałam ozdoby świąteczne - to samo. Cierpliwie chodziłeś ze mną między kolejnymi regałami i nigdy nie odmówiłeś, jeśli poprosiłam Cię, abyś kupił mi jedną z nich. Oczywiście wtedy tego nie doceniałam.
czwartek, 4 lipca 2013
...
Ten film przypomina mi Bydgoszcz z czasów liceum, Tato. Tak bardzo podoba mi się miasto skąpane w słońcu. Wiesz, i ludzie - tacy uśmiechnięci. Każdy inny. Takie miasto kocham.
Tak wygląda miasto, które kocham
Tak wygląda miasto, które kocham
piątek, 31 maja 2013
środa, 22 maja 2013
...
Jejku, Tato, muszę coś zrobić, coś innego niż praca. Moje życie jest tak bardzo przewidywalne. Pamiętam, że jeszcze rok temu cieszyłam się z każdej dupereli, która oddalała moje myśli od Twojego odejścia. A teraz ... teraz jest troszkę inaczej. Chciałabym, by codzienność znowu zaczęła mnie zaskakiwać, może w ciut inny sposób niż rok temu. Zresztą - w jakikolwiek. Byle życie stało się codziennym zdumieniem, pełnym małych, ładnych niespodzianek. Źle znoszę tę przewidywalność.
poniedziałek, 20 maja 2013
czwartek, 2 maja 2013
...
Widziałam się dziś z Jackiem. Wiesz Tato, on jest niesamowitym człowiekiem - dobrym, mądrym, bezinteresownym, pokornym. Zresztą spędziliście razem troszkę czasu, więc wiesz, że nie piszę na wyrost.
Problem w tym, że gdy widuję go teraz, przypomina mi się 19 grudnia. Nie wiem, chyba mama zadzwoniła wtedy do Ireny i dlatego Jacek przyjechał do Fordonu. Ktoś musiał potwierdzić, że Ty to faktycznie Ty. I właśnie on to zrobił - poszedł tam, zobaczył Cię i potwierdził. Wcześniej widział Cię w innych okolicznościach, w ogrodzie w Murowańcu, u dziadków, przy wigilijnym stole. I na sam koniec - widział Cię tam, Tatuś.
Potem zawiózł mnie do babci. Ale najpierw trzeba było przejść obok miejsca, z którego zabrano Cię kilkadziesiąt minut wcześniej.
Za każdym razem, gdy jadę do mamy, muszę tamtędy przechodzić. Albo jestem taka silna, albo kurewsko bezduszna. Bo jednak mimo wszystko przechodzę tamtędy. I nie czuję smutku. To raczej strach przed cholerawieczym. I nienawiść. Nienawidzę tego miejsca. Szczerze się go boję i nienawidzę.
Problem w tym, że gdy widuję go teraz, przypomina mi się 19 grudnia. Nie wiem, chyba mama zadzwoniła wtedy do Ireny i dlatego Jacek przyjechał do Fordonu. Ktoś musiał potwierdzić, że Ty to faktycznie Ty. I właśnie on to zrobił - poszedł tam, zobaczył Cię i potwierdził. Wcześniej widział Cię w innych okolicznościach, w ogrodzie w Murowańcu, u dziadków, przy wigilijnym stole. I na sam koniec - widział Cię tam, Tatuś.
Potem zawiózł mnie do babci. Ale najpierw trzeba było przejść obok miejsca, z którego zabrano Cię kilkadziesiąt minut wcześniej.
Za każdym razem, gdy jadę do mamy, muszę tamtędy przechodzić. Albo jestem taka silna, albo kurewsko bezduszna. Bo jednak mimo wszystko przechodzę tamtędy. I nie czuję smutku. To raczej strach przed cholerawieczym. I nienawiść. Nienawidzę tego miejsca. Szczerze się go boję i nienawidzę.
wtorek, 23 kwietnia 2013
...
Tatuś, dziś Twoje imieniny. Z tej okazji życzę Tobie i sobie, abyśmy zawsze byli blisko siebie.
Kocham Cię Tato.
Wysyłam Ci uśmiech
Kocham Cię Tato.
Wysyłam Ci uśmiech
piątek, 12 kwietnia 2013
...
A to specjalnie dla Ciebie. Mam nadzieję, że Ci się spodoba, Tato.
Kocham Cię
Ps. Nauczyłam się rozmawiać o Tobie. I mam taką małą potrzebę opowiadania o Tobie teraz. Oczywiście jak zwykle nie wiem dlaczego :-) Może to po rozmowie z Jarkiem... Bo już nie mam wątpliwości, że patrzysz na mnie i chyba jednak od czasu do czasu mi pomagasz. Sory za to "chyba".
Tato, tak sobie dziś myślałam, że nie może być inaczej. Jest ciało i to, czego nie ogarniamy. Właśnie w tym, czego nie ogarniamy, jesteś Ty i wszyscy, którzy odeszli. Ale są. A ja mam niesamowicie dużo szczęścia, bo mam swojego Człowieka w Niebie :)
a to to
Kocham Cię
Ps. Nauczyłam się rozmawiać o Tobie. I mam taką małą potrzebę opowiadania o Tobie teraz. Oczywiście jak zwykle nie wiem dlaczego :-) Może to po rozmowie z Jarkiem... Bo już nie mam wątpliwości, że patrzysz na mnie i chyba jednak od czasu do czasu mi pomagasz. Sory za to "chyba".
Tato, tak sobie dziś myślałam, że nie może być inaczej. Jest ciało i to, czego nie ogarniamy. Właśnie w tym, czego nie ogarniamy, jesteś Ty i wszyscy, którzy odeszli. Ale są. A ja mam niesamowicie dużo szczęścia, bo mam swojego Człowieka w Niebie :)
a to to
środa, 10 kwietnia 2013
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
...
Tak sobie znowu myślałam Tato, że mam bardzo dużo szczęścia, bo spotkałam w swoim życiu cudnych, wyrozumiałych i mądrych ludzi.
Ania tak ładnie mnie wczoraj przywitała, mimo że nie odzywałam się do niej od długiego czasu. Nie mam nawet prawa oczekiwać - bo nie mam prawa - że dostanę tyle serdeczności. Ale mam prawo do zachwytu nad ludźmi. I radości ze zdziwienia, jakiego doświadczam w takich chwilach.
Ania tak ładnie mnie wczoraj przywitała, mimo że nie odzywałam się do niej od długiego czasu. Nie mam nawet prawa oczekiwać - bo nie mam prawa - że dostanę tyle serdeczności. Ale mam prawo do zachwytu nad ludźmi. I radości ze zdziwienia, jakiego doświadczam w takich chwilach.
czwartek, 21 marca 2013
...
Nieprzewidywalne są myśli o Tobie, Tato. Już nawet nie pamiętam, dlaczego tak bardzo zatęskniłam dziś za Tobą.
Wiem! Przejeżdżałam obok bilboardu Auchan. Reklamowali na nim jakieś słodycze, ciasta. Pamiętam, że Ty lubiłeś te ciasta z Auchan. One były cholernie słodkie.
Kurdę, nie mogę pisać, nie chcę znowu płakać w pracy.
Bardzo mocno Cię kocham Tato!!!
kojące
Wiem! Przejeżdżałam obok bilboardu Auchan. Reklamowali na nim jakieś słodycze, ciasta. Pamiętam, że Ty lubiłeś te ciasta z Auchan. One były cholernie słodkie.
Kurdę, nie mogę pisać, nie chcę znowu płakać w pracy.
Bardzo mocno Cię kocham Tato!!!
kojące
środa, 20 marca 2013
...
Jutro pierwszy dzień wiosny, a tymczasem za oknem śnieg. Wkurza mnie to bardzo. Potrzebuję słonka, świeżych warzyw, owoców, roweru, spacerów i kwiatów!
poniedziałek, 18 marca 2013
...
I padło pierwsze "Mama" :) Byłam akurat u Marty i Pawła. Dziecko siedzi, bawi się czymś, co przy okazji służy do masażu dziąsełek, my rozmawiamy. Nagle Paweł: "Cicho, cicho!". Bączek zajęty swoją zabawką: "Ma (pauza) ma". Po chwili znowu. I w końcu bez żadnych pauz - "Mama" :)
Bardzo, bardzo wzruszający moment, Tato :)
Bardzo, bardzo wzruszający moment, Tato :)
poniedziałek, 11 marca 2013
środa, 6 marca 2013
...
Dziwny czas, Tato. Nie czuję wiosny i chyba nawet nie do końca się na nią cieszę. Piotrek powiedział dziś, że na wiosnę nie cieszą się osoby, które przewegetowały zimę, tak po prostu. I dlatego potem, właśnie, gdy nadchodzi wiosna, nie mają się do kogo uśmiechnąć. Oczywiście wiem, co chciał przez to powiedzieć. I nie zgadzam się z tym. Bo tak sobie myślę, że zbyt wiele jest osób na świecie, by nie obdarować którejś z nich spontanicznym uśmiechem.
Tylko po prostu nie zawsze się chce.
Tylko po prostu nie zawsze się chce.
wtorek, 26 lutego 2013
...
Po wybudzeniu zapytał, czy Tata wie o wypadku. Bo był przy nim cały czas. Oprowadzał go po oddziale i przedstawiał lekarzy.
Straż przejęły Anioły :)
Czytam książkę, w której narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. I jak zwykle przy okazji takiej lektury, obserwuję świat pierwszoosobowo. Szkoda, że nie mam przy sobie notatnika. Głupiutkie, ale miłe te niektóre spostrzeżenia. Światjest bywa jednak taki, jaki chciałabym, aby był.
Straż przejęły Anioły :)
Czytam książkę, w której narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. I jak zwykle przy okazji takiej lektury, obserwuję świat pierwszoosobowo. Szkoda, że nie mam przy sobie notatnika. Głupiutkie, ale miłe te niektóre spostrzeżenia. Świat
piątek, 22 lutego 2013
...
Jarek oddycha już samodzielnie. Jest przytomny! :) Co nie oznacza Tato, że możecie go z panem Heniem odstąpić na krok! Swoją drogą - najcudniejszy, najcudniejszy prezent imieninowy!!!!!!!!!!
Padły też urocze życzenia :) :) :) :*

Sierściuch*10:01:55dupa!10:02:06wszystkiego najlepszego, tempy ćwoku :D
Padły też urocze życzenia :) :) :) :*
Sierściuch*10:01:55dupa!10:02:06wszystkiego najlepszego, tempy ćwoku :D
środa, 20 lutego 2013
czwartek, 14 lutego 2013
...
Wiesz, czuję się taka bezsilna, Tato. Ostatnio w tak niesprawiedliwy sposób potraktowano mnie w 2009 roku. Też w tej pracy... Okropne to. Nie odnajduję się w takich sytuacjach.
wtorek, 5 lutego 2013
...
Tatuś, dużo pracy, baaardzo dużo pracy. Nie lubię takiego zabiegania. O zbyt wielu sprawach trzeba pamiętać i zbyt wiele spraw trzeba załatwić w terminie.
Zaniedbałam Mamę :( O efektach usłyszałam wczoraj.
Zaniedbałam Mamę :( O efektach usłyszałam wczoraj.
czwartek, 31 stycznia 2013
...
Tatuś :) To fajne, wiesz :) Dostaliśmy sześć głosów. Mogę Cię zapewnić, że każdy z nich był szczery i autentyczny :)
Kocham Cię :*
Kocham Cię :*
środa, 30 stycznia 2013
...
Taki dzień, że... Pada, nie mam parasola, zmokłam na przystanku, bo autobus, którym jeżdżę codziennie, akurat dziś wypadł z kursu. A wiata to niestety luksus w zapomnianych przez urząd miasta częściach Bydgoszczy.
Najchętniej zostałabym dziś w domu Tato.
Najchętniej zostałabym dziś w domu Tato.
niedziela, 27 stycznia 2013
...
Prywatne archiwum Miłosza wróciło do Polski. W ddtvn pokazywali fragmenty notatek, listy od Szymborskiej, była też rozmowa z Agnieszką Kosińską - jego sekretarką.
Nie mogę się doczekać wydania tego wszystkiego. Podobno już za rok... :)
Nie mogę się doczekać wydania tego wszystkiego. Podobno już za rok... :)
niedziela, 20 stycznia 2013
...
Bardzo wzruszająca sprawa, Tato. Dziś rano A. zapytała, jak się czuję. Odpisałam, że jest dobrze i że chyba piję za dużo kawy, przez co moje nerki zaczęły lekko szwankować. I wtedy A.: "(...) Na maturze z polskiego też ci się łapy trzęsły od kawy :)". Niesamowite, że ona to pamięta :) Faktycznie tak było. Co prawda wtedy chyba wszystkim trzęsły się ręce, ale... "O nie, ty byłaś wypłukana przez kawę. Twoje słowa :)" - wspomina A.
I tak mi się przy okazji przypomniało, że podczas matury z polskiego, wychodziłam z sali jako ostatnia. Zapisałam ileś tam stron brudnopisu, który trzeba było potem przepisać. Pod koniec nie miałam już sił. Prawa ręka bolała mnie tak bardzo, że ostatecznie oddałam tylko część przepisanej pracy. Reszta znajdowała się w tym nieszczęsnym brudnopisie :) Nauczycielka rosyjskiego, która pilnowała nas w sali, powiedziała z taką troską, że widocznie piję za dużo kawy i mam niedobór magnezu. Dlatego ręka tak boli :)
I tak mi się przy okazji przypomniało, że podczas matury z polskiego, wychodziłam z sali jako ostatnia. Zapisałam ileś tam stron brudnopisu, który trzeba było potem przepisać. Pod koniec nie miałam już sił. Prawa ręka bolała mnie tak bardzo, że ostatecznie oddałam tylko część przepisanej pracy. Reszta znajdowała się w tym nieszczęsnym brudnopisie :) Nauczycielka rosyjskiego, która pilnowała nas w sali, powiedziała z taką troską, że widocznie piję za dużo kawy i mam niedobór magnezu. Dlatego ręka tak boli :)
czwartek, 17 stycznia 2013
...
Dzień dobry Tatuś. Mam już dość zimna.
Wiesz, tak sobie pomyślałam o Tobie, gdy oglądaliśmy z R. komedię. Przypomniało mi się, jak potrafiłeś płakać ze śmiechu :) Czasami nawet z Mamą, kiedy oglądaliście coś razem. Uwielbiałam Twój śmiech, Tatuś :*
Kocham Cię tak bardzo!
Wiesz, tak sobie pomyślałam o Tobie, gdy oglądaliśmy z R. komedię. Przypomniało mi się, jak potrafiłeś płakać ze śmiechu :) Czasami nawet z Mamą, kiedy oglądaliście coś razem. Uwielbiałam Twój śmiech, Tatuś :*
Kocham Cię tak bardzo!
wtorek, 15 stycznia 2013
...
Tatuś, tak się zastanawiam, czy jesteś przy mnie. Ostatnio mało o Tobie myślałam. I poczułam, że troszkę się od siebie oddaliliśmy. Jak wiesz, ja mam tak zawsze.
Nie widzieliśmy się już tyle czasu.
Chciałabym Cię przeprosić za to, że nie umiałam się dla Ciebie poświęcić. Gdy prosiłeś, bym odwiozła Cię do dziadków, robiłam to, dając Ci do zrozumienia, że jestem wkurzona :( Miałeś prawo poczuć się źle, Tato. Każdy rodzic poczułby się źle. Nie wiem, dlaczego taka byłam Tatuś :( Zastanawiałam się ostatnio. Bo nie mam problemu z poświęceniem dla osób, które kocham. Tak, jak Ty nie miałeś problemu z poświęceniem dla mnie.
Kocham Cię, Tato. Tęsknię bardzo.
Twoje dziecko
piękne
Nie widzieliśmy się już tyle czasu.
Chciałabym Cię przeprosić za to, że nie umiałam się dla Ciebie poświęcić. Gdy prosiłeś, bym odwiozła Cię do dziadków, robiłam to, dając Ci do zrozumienia, że jestem wkurzona :( Miałeś prawo poczuć się źle, Tato. Każdy rodzic poczułby się źle. Nie wiem, dlaczego taka byłam Tatuś :( Zastanawiałam się ostatnio. Bo nie mam problemu z poświęceniem dla osób, które kocham. Tak, jak Ty nie miałeś problemu z poświęceniem dla mnie.
Kocham Cię, Tato. Tęsknię bardzo.
Twoje dziecko
piękne
czwartek, 10 stycznia 2013
...
Zasmuciła mnie wiadomość o śmierci Ani. Widziałam ją zaledwie dwa razy w życiu: raz na torze kartingowym w Tesco i drugi raz w Red Arcie. W zasadzie więcej o niej słyszałam. Była i już jej nie ma. Trudno mi w to uwierzyć. W takich chwilach odczuwam niepokój. Zastanawiam się, co dalej, co po śmierci. Gdzie ona teraz jest? Pewnie tam, gdzie Ty Tato. Umownie - w niebie. Pytanie tylko, czym ono jest tak naprawdę? Jak wygląda człowiek w niebie? Co robi? Przecież nie może całymi dniami spacerować po słonecznych łąkach. Cholera no!
środa, 9 stycznia 2013
...
Cudowna rozmowa z W. - moim kierownikiem. Na niepozorny temat Tatuś :) Otóż na temat obiektywizmu u dziennikarza. W. zwrócił mi uwagę na to, że dziennikarz, wbrew powszechnie powtarzanym opiniom, nie powinien być obiektywny. I chyba jednak ma rację. Dziennikarz powinien być bezstronny i rzetelny. I ta bezstronność, która w moim przekonaniu jest (była?) synonimem obiektywizmu, polega właśnie na przedstawieniu tematu ze wszech stron. Sygnując całość swoim nazwiskiem, nie daję tym samym wyrazu obiektywizmu, lecz bezstronności. Jako człowiek myślący mam bowiem swoje poglądy. Gdy piszę artykuł, one nadal są w mojej głowie czy sercu. Nie da się z tego zrezygnować, odrzucić na czas pisania. Tylko one nie dochodzą wówczas do głosu. W sensie nie determinują treści.
W. jest zdania, że należy porządkować słownictwo. Mimo początkowych protestów :) chyba jednak muszę się z nim zgodzić.
Czekam na jakiś ładny znak od Ciebie, Tato. Mało ich ostatnio.
W. jest zdania, że należy porządkować słownictwo. Mimo początkowych protestów :) chyba jednak muszę się z nim zgodzić.
Czekam na jakiś ładny znak od Ciebie, Tato. Mało ich ostatnio.
wtorek, 1 stycznia 2013
...
Wchodzę w ten rok z nadzieją, że dzięki ciężkiej pracy (na którą jestem już gotowa) nauczę się żyć w taki sposób, abym mogła być z siebie zadowolona. Bardzo bym tego chciała - budzić się, zasypiać, spacerować z przeświadczeniem, że to, co robię, mówię, że moje zachowanie jest w pełni dobre dla mnie, ponieważ w żaden sposób mnie nie krzywdzi. Będzie tak, gdy nauczę się komunikować z ludźmi, szczególnie z najbliższego otoczenia. Albo chociaż z bliskiego otoczenia. Chciałabym bez obaw mówić ludziom o tym, że czasami coś mi jednak nie odpowiada, że z czymś czuję się źle, coś mi przeszkadza. To kwestia uczciwości wobec drugiego człowieka. A ja tę kwestię często pomijam. I fatalnie, fatalnie się z tym czuję.
Jakiś czas temu kierownik dał mi notes, w którym, w ramach dedykacji, napisał: "Marto, pamiętaj słowa pierwszego zdobywcy nagrody Pulitzera, Herberta Swope'a: Nie potrafię podać niezawodnego przepisu na sukces, ale mogę podać przepis na porażkę: staraj się zawsze wszystkich zadowolić".
Przepis na porażkę chcę wyrzucić do kosza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










