To kwiatki z działki Marci, Tatuś. Kaktusowate. Śliczne są. A na samym przodzie jest też truskawka.
A tu mięta. Mam nadzieję, że się rozrośnie.
Tęsknię za Tobą.
niedziela, 27 maja 2012
sobota, 26 maja 2012
...
- Jedziesz z nami? - zapytała Marta. - No pewnie! - odpowiedziałam z zadowoleniem.
Dopiero na Kamiennej, w pobliżu skrzyżowania z Fordońską, zdałam sobie sprawę, że za chwilę będziemy na Kieleckiej. - Marta, nie mogę tam jechać - przerwałam jej panicznie. - Dlaczego? - zapytał Paweł. - Na Kieleckiej pracował mój tata.
Postanowiliśmy, że wysiądę wcześniej i poczekam na nich. Marta została ze mną. Szłyśmy wzdłuż Toruńskiej, ukrytą za drzewami ścieżką. Czułam się spokojnie.
Była mniej więcej 17. O tej godzinie Tato z reguły wracał z pracy.
czwartek, 24 maja 2012
niedziela, 20 maja 2012
...
Wczoraj był 19. Dopiero przed chwilą mi się przypomniało. Najpierw pomyślałam, że to właśnie dzisiaj mija szósty miesiąc od dnia Twojego odejścia. I wiesz, odczułam taką ulgę (tu zadzwoniła Gosia - w idealnym momencie), że to jednak było wczoraj. Wracając godzinę temu od Marty i Pawła, usłyszałam relację z jakiegoś żużla. Od razu pomyślałam o Tobie. I zrobiło mi się tak strasznie smutno, Tato, tak pusto. Stanął mi przed oczami widok Ciebie słuchającego żużla w niedzielne popołudnia. Jak siadywałeś na balkonie, od czasu do czasu przychodziła do Ciebie Żaba, a Ty słuchałeś relacji.
Znowu zadaję sobie pytanie, dlaczego nie mogłeś obejrzeć tych małych cudów świata?! Dlaczego ja Tobie w tym nie pomogłam???!!!!!!!!!
piątek, 18 maja 2012
środa, 16 maja 2012
poniedziałek, 14 maja 2012
...
Przepraszam Tatuś.
Tamten piątek był naprawdę zły. Skumulowało się kilka wspomnień i zmartwień. A ja nie radzę sobie jeszcze z niektórymi sytuacjami.
Dziś znowu wyjechałeś i wrócisz, tylko nie wiem, kiedy.
Tamten piątek był naprawdę zły. Skumulowało się kilka wspomnień i zmartwień. A ja nie radzę sobie jeszcze z niektórymi sytuacjami.
Dziś znowu wyjechałeś i wrócisz, tylko nie wiem, kiedy.
sobota, 12 maja 2012
...
W ostatnim czasie emocje związane z odejściem Taty złagodniały. Zachwyciła mnie wiosna, kolory, zapach kwitnącego bzu, cieplutki wiatr... Bo to wszystko jest tak odmienne od zimy, grudnia i bardzo długich wieczorów. Doświadczam życia, w którym nareszcie pojawiło się słońce. A śmierć Taty i cała otoczka związana z pierwszymi miesiącami bez Niego kojarzą mi się z ciemnością lub ewentualnie szarością, którą próbowałam zabić sztucznym światłem lamp.
A teraz siadam na parapecie i ładuję się słońcem. Włączam muzykę, zapalam papierosa i czuję, jak wyjątkowy spokój łagodzi obrazy z grudnia. Chyba że podczas zakupów w Fordonie przypadkiem zauważam policjanta, który znalazł Ojca w piwnicy...
czwartek, 10 maja 2012
...
Śniło mi się, że biegam, Tatuś. Śnili mi się też Twoi rodzice. Mijając ich, odwróciłam głowę w drugą stronę i zaczęłam biec jeszcze szybciej - niezgrabnie, w popłochu, byle tylko oddalić się od nich jak najszybciej. Mimo to usłyszałam w tyle głos babci. Nie pamiętam, co mówiła. Ale ten głos był coraz wyraźniejszy i zbliżał się do mnie. I wtedy się obudziłam.
Tatuś, tak sobie pomyślałam, że może oni mnie potrzebują, że może Dziadziuś... Zadzwonić, pojechać, nie odzywać się? Wiesz, ja tak bardzo kocham Dziadka. Chciałabym się do Niego przytulić i w końcu pierwszy raz w życiu zapewnić Go o tej miłości. Ale oczywiście znowu się boję. Nie wiem, jak sobie poradzę z widokiem Jego smutnych oczu. Być może nawet się do mnie nie odezwie. Nie mam pojęcia, w jakim jest stanie. Od Twojego odejścia rozmawiałam z Nim tylko raz - telefonicznie - w sprawie jakiś biurokratycznych pierdół związanych z Twoją pracą. I On mi wtedy tak dzielnie odpowiadał - taki pokorny, przejęty, kochany. Pamiętam, że babcia musiała Go obudzić.
Tato, no do cholery! Jak chcesz mi coś przekazać we śnie... to może... nie wiem... Co ja mam teraz robić???!!!! Ty jesteś gdzieś daleko, a ja...
wtorek, 8 maja 2012
niedziela, 6 maja 2012
...
O rozprawie, którą wytoczył mi "Jurasz" i która odbędzie się jutro, rozmawiałam z Tobą, Tatuś. Pamiętam, że opowiadałam Ci o szczegółach, gdy któregoś wieczoru paliliśmy fajki na balkonie. Nie pamiętam, jak to skomentowałeś. Ale jestem pewna, że przejąłeś się na swój sposób. Gdybyś był, zadzwoniłabym jutro i opowiedziała przebieg. Lub po prostu zrelacjonowałabym wszystko w domu, w Fordonie. Tymczasem moja pierwsza rozprawa sądowa pozostanie jedną z naszych niedokończonych historii.
Kocham Cię, Tato.
Kocham Cię, Tato.
sobota, 5 maja 2012
...
Trochę się pogubiłam, Tatuś. W tym, czego dokładnie chcę. Tak sobie myślę, że doprecyzowanie zajmie mi pewnie jakiś czas. Być może naiwnie, ale ufam, że ... no że mi pomożesz.
czwartek, 3 maja 2012
...
Za każdym razem, gdy jestem w Auchan, mijam regały, wśród których chodziliśmy jeszcze rok temu. Zawsze pytałeś, czy potrzebuję tego, tamtego, czy może to, a może jednak tamto. Odpowiadałam wtedy: "Nie, nie, tatuś, jeszcze mam", na co Ty: "Na pewno?". I tak mnie to wkurzało. Że muszę po kilka razy wymawiać: "Na pewno, na pewno". Skłamałabym, pisząc patetycznie, że teraz mi tego brakuje. Nie. Nie brakuje. Ale mogłabym powtarzać nawet po stokroć to nieszczęsne "Na pewno", za jedną chwilę z Tobą, Tatuś.
Dziś nie wierzę, że Ciebie nie ma. Nie pasuje mi to do świata, który oglądam. Dziś wyjechałeś i ja po prostu nie wiem dokładnie, kiedy wrócisz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


