Dopiero na Kamiennej, w pobliżu skrzyżowania z Fordońską, zdałam sobie sprawę, że za chwilę będziemy na Kieleckiej. - Marta, nie mogę tam jechać - przerwałam jej panicznie. - Dlaczego? - zapytał Paweł. - Na Kieleckiej pracował mój tata.
Postanowiliśmy, że wysiądę wcześniej i poczekam na nich. Marta została ze mną. Szłyśmy wzdłuż Toruńskiej, ukrytą za drzewami ścieżką. Czułam się spokojnie.
Była mniej więcej 17. O tej godzinie Tato z reguły wracał z pracy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz