piątek, 31 sierpnia 2012

...

Dziś pierwsze urodziny Mamy bez Ciebie.

czwartek, 30 sierpnia 2012

...

Przeglądałam dziś zdjęcia od Agatki - ciąg dalszy Szkocji. I tak sobie patrzę Tato, że na kilku z nich Uki i ja zupełnie nieświadomie łapiemy podobne pozy :) Znaczy może nie pozy, tylko po prostu wchodzi efekt lustrzanego odbicia :) Ciekawe to. No ale w końcu nie przez przypadek nazywam go braciszkiem a on mnie siostrzyczką :) I to od czasów studiów.


No na przykład tu :) Gapimy się na nadpływający prom.



Albo tu :)


 I takich zdjęć jest kilka :)




...

Spacerowałam sobie wczoraj wieczorem po mieście i tak myślałam, że troszkę boję się następnego dnia. Jak to będzie rano: smutno, dziwnie, może nawet pusto. Ale jest nieźle, jest... w zasadzie to jest dobrze :) Bo tak naprawdę nie mam o nic żalu, pretensji. Jeśli cokolwiek trzeba było wybaczyć, to już to zrobiłam i mam małą nadzieję, że podobnie jest z drugiej strony.
I wiesz Tatuś, pomocne były myśli o Tobie, o tym, że bardzo lubiłeś Kubę i on ... nie wiem, czy wolno mi tak napisać, ale on Ciebie też lubił i szanował. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek powiedział na Ciebie złe słowo. To dla mnie strasznie ważne, wiesz. Naprawdę.
Kocham Cię, Tato.

To dla Ciebie :***

środa, 29 sierpnia 2012

...

Taki dzień, Tatuś, których równie dobrze mogłoby nie być. Chyba. Bo z drugiej strony - tak sobie myślę, że to jednak kolejne doświadczenie. Prawdopodobnie nie do zapomnienia. Przecież pewne rzeczy musiały się kiedyś wydarzyć. I teraz najważniejsze to mocno wierzyć, powtarzać sobie, że każdy zasługuje na szczęście.  To oczywiście bardzo łatwo przychodzi w teorii. W praktyce trudno uniknąć pytania: "A kiedy w końcu ja?" albo "A dlaczego nie ja?". Na szczęście od nieprzyjemnych wydarzeń minęło już trochę czasu, więc być może przekonanie, szczere przekonanie o prawie do szczęścia, nadejdzie szybciej niż się spodziewam. Bo spodziewam się. I fajnie, gdyby dotarło dzięki własnym staraniom, bez udziału osób trzecich (nie mam na myśli przyjaciół). Poczułabym się wtedy ... oczyszczona i zadowolona z siebie. Byłby to niewątpliwie piękny, dobry dla mnie krok.

wtorek, 28 sierpnia 2012

...

Dawno u Ciebie nie byłam. Ostatnio w lipcu. Gdy jechałam wczoraj do Warszawy, dwukrotnie dopadła mnie myśl o tym, że Ciebie nie ma. I jak zwykle w takiej sytuacji  - kolejna myśl - że to niemożliwe.

sobota, 25 sierpnia 2012

...

Stało się, Tato. Przeglądam statystyki odwiedzin Twojego bloga i widzę, że każdego dnia przybywa czytających go osób. Co robić? To przecież miało być nasze, Twoje. Pisane z założeniem nadrobienia straconego czasu. Niewykorzystanego na wspólne rozmowy. I z taką małą nadzieją, że kilka znajomych osób pozna Cię lepiej, dowie się, jak ważny byłeś, jesteś i będziesz w życiu Twojego dziecka. Zastanawiam się, jak w obliczu wiedzy o tych statystykach, zachować nasz prywatny, w pełni szczery ton. O ile na początku zaglądało tu kilka osób, wszystko było, że tak powiem, pod kontrolą. Teraz ... No tylu znajomych po prostu nie mam.
Ale, jeśli pozwolisz Tato, zaryzykuję. Zaufam odwiedzającym bloga. Muszę tylko szybciutko odepchnąć krępującą nieco myśl o anonimowości tych wszystkich czytelników. Nie chciałabym zaprzepaścić formuły, która przyświecała mi i nadal przyświeca, gdy siadam do pisania. To jest tylko i wyłącznie dla Ciebie, o Tobie i o mnie. Jeśli przyłapię się na jakimś wewnętrznym hamulcu, bo przecież nie wiem, kto czyta Twój pamiętnik, pomyślę nad zmianą, Tatuś.

piątek, 24 sierpnia 2012

...

Zapomniałam tylko, że jak nie palę, mam problemy ze snem. Nie mogę zasnąć, a jak już się uda, budzę się wcześnie rano i nie ma mowy o ponownym zaśnięciu. Tak więc rozważam powrót do papierosów. Powrót :) Jakbym nie wiadomo, ile nie paliła.

Wczoraj - jeden. Dziś - trzy maszki.

czwartek, 23 sierpnia 2012

...

Tato, za chwilę 10, a ja nie spaliłam jeszcze ani jednego papierosa. Cieszę się, bo z reguły o tej godzinie jestem po jakiś trzech - czterech fajkach. Pewnie za chwilę zapalę, ale udowodniłam sobie, że nie muszę tyle kopcić od rana. Swoją drogą - fajnie się czuję, nie paląc. Kurczę, Tato, jak ja bym chciała rzucić to dziadostwo.

środa, 22 sierpnia 2012

...

Brakuje mi Ciebie, Tato. Znowu nie czuję Twojej obecności.

wtorek, 21 sierpnia 2012

...

Zapomniałam Ci napisać o bardzo, baaardzo ważnym wydarzeniu. W niedzielę byłam u Marty. Bączek rośnie, przybiera na wadze. Waży już prawie cztery kilo!!! :) Ale do czego zmierzam - 19 lipca po raz pierwszy się z nim spotkałam. Wtedy jeszcze w szpitalu. A dokładnie miesiąc później, czyli właśnie w tę niedzielę, pierwszy raz w życiu trzymałam go na rękach :) Oczywiście pełna obaw, bo to takie maleńkie kochane jest, że ... Uhh... Przez chwilkę był u mnie :) Sprawa niesamowita, Tato. I wzruszająca bardzo. Po pierwsze - bo to życie przed chwilą było jeszcze w drugim życiu. I wiedzieliśmy, że jest, że serduszko bije, że nóżki kopią itd. Ale chyba najbardziej to życie odczuwała Marta. A teraz... Teraz Igorek jest z nami. Choć i to nie docierało do mnie tak na sto procent. Zresztą wielokrotnie powtarzałam Marcie, że patrząc na nią i Bączka, nie wierzę... No nie wierzę :) I dwa dni temu ta Kruszynka trafiła w moje ramiona :) Jejku, co on wtedy czuł? Ciekawe, czy słyszał wszystko to, o czym rozmawiałyśmy, gdy był jeszcze pod Marci sercem. A jeśli słyszał, to ciekawe, co pomyślał, gdy już tak sobie leżał w moich rękach :) Ciekawe, czy skojarzył :)
W ogóle tych wzruszających chwil jest teraz mnóstwo, Tatuś. Patrzę na swoją przyjaciółkę, która jest mamą. A z którą przecież jeszcze rok temu wygłupiałyśmy się, chodziłyśmy na jogę, czyli tak naprawdę na piwa do PRL-u albo Amsterdamu, z którą studiowałam, imprezowałam, broniłam pracę magisterską, odbierałam dyplom. Która układała mnie do snu w dniu Twojego odejścia i nie odstępowała na krok w dniu mojego pożegnania z Tobą.
Patrzę z prawdziwym zachwytem, jak moja przyjaciółka odnajduje się w najważniejszej życiowej roli. Obserwuję jej macierzyństwo, przyglądam się radościom, troskom, odkryciom. Widzę kogoś nowego i zarazem doskonale mi znanego. To cudowne, Tato.

niedziela, 19 sierpnia 2012

...

Dobrze Tato, to wracamy do Szkocji, bo średnio się czuję.

Agata z Łukim w Glencou :)


Jedziemy na Skye :) Zrobiliśmy sobie przerwę na widoczki. Po drugiej stronie - piękny most, na którym kręcono Harrego Pottera.


Wracamy do Polszy. Under the sky :)

:***

...

Dziś 19. Już miałam z tym skończyć, ale mówić to ja sobie mogę.
Wiesz Tato, taką mam potrzebę zmian. Bardzo chętnie opuściłabym Bydgoszcz na jakiś czas. Najlepiej z ludźmi, których kocham i którzy też tu mieszkają.

czwartek, 16 sierpnia 2012

...

Tato, przecież Ty też grałeś przez wiele lat w piłkę, chodziłeś na mecze Zawiszy. Zresztą nie tylko, bo lubiłeś też żużel. I gdy tak sobie przypominam Twoje umiłowanie do sportu, takie autentyczne przeżywanie zwycięstw i porażek ulubionych drużyn, nie umiem myśleć inaczej o prawdziwym, szlachetnym kibicowaniu, Tato. Wiesz, to, co się teraz dzieje, strasznie mnie wkurza. Pamiętam, że Tobie też się to nie podobało. Nie przebierałeś w słowach.
Tatuś, ja nie tworzę sobie żadnej misji. I nie wrzucam wszystkich do jednego kosza, jak twierdzą niektórzy internauci. Po prostu wiem, na czym polega prawdziwe, ładne kibicowanie! Mam, do cholery, przechodzić obojętnie obok tego, co wydarzyło się w środę, w tramwaju?! Mam uznać, że to było normalne i pozwolić, by tak po prostu wkomponowało się w moje życie?!! Tylko dlatego, że kibole są nieobliczalni (z uwagi na to, że to Twój blog, nie użyję innego epitetu) i potrafią zrobić krzywdę każdemu, kto krzywo na nich spojrzy? Widzisz, fakt, że trzeba się ich bać, już jest oczywisty! No pewnie, że jest. Przecież wracając wczoraj do domu z pracy, nie czułam się komfortowo i bezpiecznie. Powtarzam, nie przyświeca mi żadna misja - ale nie zamierzam tolerować chamstwa.  

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

...

Ocena dwóch wydań gazety wyszła... krótko. Zajęła mi niecałe siedem minut. Ale to jest jednak stres. Przynajmniej jak na pierwszy raz. Kurdę, można było zrobić to lepiej.

niedziela, 12 sierpnia 2012

...

Bardzo je lubię :) Nasze eksperymenty z samowyzwalaczem. W Glencou :) Jejku, jak ja bym chciała tam wrócić.


...

Twoje dziecko zakochało się w tej piosence:

Vanessa

sobota, 11 sierpnia 2012

...

Tato, jest sobota, jak wiesz - nie lubię sobót. Chyba że spędzam je z A. i M. Każda z nas w dziwnym momencie życia. I każda z nas szuka, smakuje, próbuje, no nie wiem :) Wszystko jest zarazem tak proste i tak skomplikowane - co zapewne brzmi wyjątkowo banalnie.
Tato, bardzo Cię kocham.

...

Czwartkowy wieczór, spontaniczny wypad, rozmowa z ciekawym i uroczym człowiekiem. Siedzę sobie zasłuchana i nagle sms: "Kochana, posłuchałam i pomyślałam o Tobie: Sia "Lullaby"!"

lullaby

Chwilami trudno mi uwierzyć, że takie cuda dzieją się naprawdę. I to w moim życiu :)
Stifko, pomyślałaś o mnie w chwili, w której ten fragment "Send a wish upon a star" nabiera dla mnie nowego, bardzo konkretnego znaczenia.

Dziękuję :*

czwartek, 9 sierpnia 2012

...

Akcji z pierścionkiem nie zapomnę do końca życia :) W ogóle - tego dnia, wina, wyspy, gapienia się w niebo, muzyki... :) Agata napisała mi pięknie, że lubi być świadkiem takich magicznych chwil. A odnalezienie pierścionka, ludzie, którzy mi go oddali, ta radość - no to wszystko złożyło się na absolutną magię.
Następnego dnia nie było już rzeczy niemożliwych :)

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

...

To z tego wieczoru, co słuchaliśmy w parku surf rocka, Tato :) Czyli Twojej muzy :*

Zdjęcie robił Macias :)

sobota, 4 sierpnia 2012

...

Odwiozłam Mamę na dworzec. Pojechała sobie do Wrocławia, czy gdzieś tam. Nie wnikałam. Ma mi tylko dać sygnał, jak dojedzie :) Tymczasem od dziś przez tydzień będę nocować w Fordonie. To dla mnie nowa sytuacja Tato. I zarazem kolejne wspomnienia. Troszkę je odpycham, bo te najświeższe są sprzed roku, czyli nie na teraz. 
Gdy Mama wyjeżdżała, a ja mieszkałam jeszcze w Fordonie, było nam całkiem dobrze, prawda Tato? A co tam - fajnie było! Jakoś sobie radziliśmy. Kot miał co jeść, mógł hasać po balkonie za chrabąszczami :) Ja Tato czułam się przy Tobie bardzo swobodnie. Chodzi o słuchanie muzy, palenie tylu fajek, ile się chciało, powroty do domu nad ranem :) Dla Ciebie najważniejsze było to, że jestem i będę. 
Tato, ja chyba jednak jestem silną kobietką.   

czwartek, 2 sierpnia 2012

...

Nie no, jednak nie powinno być tak, że bydgoska "Wyborcza" robi plebiscyt na najlepszą kiełbasę na grilla. Z niedowierzaniem oglądam zdjęcia na ich stronie www. Moje oburzenie jest tak wielkie, że nie potrafię znaleźć porównania. Dodam, że opijałam przed chwilą zdrówko Igorka :) I chyba wypiłam o lampkę wina za dużo. A teraz pożeram musli. Boże, ale ta kiełbasa z grilla!!! I to w "Wyborczej"...

...

A ja znowu wracam do Szkocji, choć wokół tyle się dzieje. Tyle dobrego i ładnego Tato. Kocham Cię bardzo! Bardzo Tatuś...
No i się popłakałam :)