sobota, 29 września 2012
...
Mam małe kłopoty finansowe. I strasznie mnie to wkurza. Martwi. Chciałabym mieć pieniądze na wyjazd do Torunia, na gorącą czekoladę z ul. Szerokiej, na piernika z Dworu Artusa. Chciałabym kupić sobie ładną sukienkę, iść do kosmetyczki. Napić się kawy w Baba Cafe. Chciałabym mieć ładną białą sofę.
wtorek, 25 września 2012
...
Idzie jesień. Dupna jesień. Wszystko podobne do zeszłego roku. Chyba będę musiała poprzestawiać meble. I przemalować ściany, na przykład na taki delikatny róż albo może właśnie jakiś wyraźny kolor. Nie wiem. Nie chcę jesieni, boję się jej.
poniedziałek, 24 września 2012
...
Tato znowu często mi się śni. Ale to niekoniecznie miłe sny. Dziś rano jechałam do pracy z Fordonu. I na wysokości Wiślanej tak sobie pomyślałam, że o tej godzinie byłby przecież w pracy. Okrutnie bolą takie myśli. Wcale ich nie chcę.
środa, 19 września 2012
...
Jakiś czas temu Moniczka poszła z nami na papieroska. I porobiła śliczne zdjęcia. Jedno z nich:
Taki dziwny czas, Tato. Nie wiem, czy zrozumiesz i nie wiem, czy nie jestem już nudna, pisząc to kolejny raz, ale wyjechałabym gdzieś na dłużej. Najchętniej bez komputera i bez telefonu. Chyba troszkę po to, aby odpocząć, ale też troszkę po to, aby potęsknić sobie za tym, co mam na co dzień.
Jestem odrobinkę zmęczona. To niedobrze. Bo za niecały miesiąc Twoje urodziny. Dziwnie tak. Wiesz, zupełnie nie pamiętam Twoich ubiegłorocznych urodzin. Nie wiem, czy coś Ci kupiłam. Nie wiem nawet, czy widzieliśmy się tego dnia.
Taki dziwny czas, Tato. Nie wiem, czy zrozumiesz i nie wiem, czy nie jestem już nudna, pisząc to kolejny raz, ale wyjechałabym gdzieś na dłużej. Najchętniej bez komputera i bez telefonu. Chyba troszkę po to, aby odpocząć, ale też troszkę po to, aby potęsknić sobie za tym, co mam na co dzień.
Jestem odrobinkę zmęczona. To niedobrze. Bo za niecały miesiąc Twoje urodziny. Dziwnie tak. Wiesz, zupełnie nie pamiętam Twoich ubiegłorocznych urodzin. Nie wiem, czy coś Ci kupiłam. Nie wiem nawet, czy widzieliśmy się tego dnia.
czwartek, 13 września 2012
...
Nie wiem, skąd to się bierze, dlaczego teraz, po co... Ale zasypiając, myślę o Tacie. To znaczy, w ogóle - bardzo dużo o Nim myślę ostatnio. Zastanawiam się, co by zrobił, jak by się zachował. Na przykład wracam wczoraj z piekarni, idę ul. Zamoyskiego. Chodnik jak zwykle zastawiają samochody. Piesi muszą ustępować sobie pierwszeństwa. I mnie to wkurza - że muszę ustępować pierwszeństwa albo zwalniać, bo akurat idzie przede mną starsza babka z zakupami, której nigdzie się nie spieszy. I tak sobie myślę, że Tato by się nie wkurzał. Poczekałby cierpliwie, aż nadarzy się okazja, by spokojnie wyprzedzić tę kobietę. On by nie przewracał oczami, nie wzdychałby ostentacyjnie, okazując tym samym swoje niezadowolenie. Tato przyjmował świat... tak ładnie.
Mam teraz taki dzwiny czas. Za chwilę minie kolejny miesiąc mojego życia bez Taty. Albo coś zaczyna docierać, albo ... no nie wiem. Tęsknota za nim jest coraz silniejsza.
Mam teraz taki dzwiny czas. Za chwilę minie kolejny miesiąc mojego życia bez Taty. Albo coś zaczyna docierać, albo ... no nie wiem. Tęsknota za nim jest coraz silniejsza.
środa, 12 września 2012
...
Tatuś, obrałyśmy z Agatą bajeczny kierunek. Otóż pojedziemy do Luzina - oazy luzu i spokoju :) Potrzeba nam tylko volkswagena T2 :) Jej, gdyby to wypaliło (już nawet bez tego volkswagena), byłoby wspaniale! :) Po prostu widzę, jak sobie jedziemy! Widzę te nasze uśmiechy, wygłupy i beztroskę :) Niech żyje LUZINO!
Google pokazuje trasę przez autostradę, ale jak słusznie zauważyła Agata, skoro jedziemy do Luzina, trzeba się luzować, nawet po drodze :) A na autostradzie różnie bywa. Dlatego śmigniemy przez piękne okolice Borów Tucholskich, Kartuz i Kościerzyny. A jak się już wyluzujemy w Luzinie, pojedziemy na zakupy do Ikei :)
A to ten samochodzik :)
Google pokazuje trasę przez autostradę, ale jak słusznie zauważyła Agata, skoro jedziemy do Luzina, trzeba się luzować, nawet po drodze :) A na autostradzie różnie bywa. Dlatego śmigniemy przez piękne okolice Borów Tucholskich, Kartuz i Kościerzyny. A jak się już wyluzujemy w Luzinie, pojedziemy na zakupy do Ikei :)
A to ten samochodzik :)
poniedziałek, 10 września 2012
...
Tato, plan jest taki, że za 25 lat jedziemy z Martą na Kanary. Same, bez facetów. Będziemy podrywać młode ciacha i oszałamiać je swoją bezpruderyjnością :) Dwie dojrzałe, zdystansowane babeczki :) A potem wrócimy do swoich - mężów, dzieci i może już wnuków. Odczekamy odpowiedni czas i kiedyś im opowiemy cośmy tam robiły. Oczywiście same będziemy wspominać to znacznie częściej, przy każdej okazji z dobrą naleweczką lub winkiem :)
...
Tatuś, nie mogłam się powstrzymać :)

Sierściuch*12:35:11czy pan profesor kazał mnie pozdrowić?
Marta12:35:17serdecznie
Sierściuch*12:35:23 dziękuję :D
Marta12:35:31powiedział: "Kłaniam się nisko po samo kolanisko" :D:D:D:12:36:01hmmm, ale ja nie mam kolaniska, tylko kolanko

:/
12:36:09co on moje nogi obraża!12:36:28kolanisko jak brzuszysko, ma pejoratywne zabarwienie:/12:36:34dopiero teraz się skapnęłam12:36:38musze to wyprostować :/
Sierściuch*12:36:52może miał na myśli swoje kolanisko?
Marta12:37:03a, racja, może
Sierściuch*12:37:07
:D
Marta12:37:09
:D:D:D:
Sierściuch*12:37:12ale ty jesteś głupia :D
Marta12:37:15
:P
Sierściuch*12:35:11czy pan profesor kazał mnie pozdrowić?
Marta12:35:17serdecznie
Sierściuch*12:35:23 dziękuję :D
Marta12:35:31powiedział: "Kłaniam się nisko po samo kolanisko" :D:D:D:12:36:01hmmm, ale ja nie mam kolaniska, tylko kolanko
:/
12:36:09co on moje nogi obraża!12:36:28kolanisko jak brzuszysko, ma pejoratywne zabarwienie:/12:36:34dopiero teraz się skapnęłam12:36:38musze to wyprostować :/
Sierściuch*12:36:52może miał na myśli swoje kolanisko?
Marta12:37:03a, racja, może
Sierściuch*12:37:07
:D
Marta12:37:09
:D:D:D:
Sierściuch*12:37:12ale ty jesteś głupia :D
Marta12:37:15
:P
piątek, 7 września 2012
...
Wiesz Tato, tak się zastanawiam, czy ludzie, którzy czytają gazetę, pomyśleli chociaż raz o tym, jak powstaje tekst do druku. Jak, w jakich warunkach, w jakim stanie emocjonalnym. Ale chyba nie. Zresztą trudno się dziwić. Ludzie traktują dziennikarza jak maszynkę do redagowania tekstów. "Ja chcę przeczytać, a ty mi o tym napisz". Bardzo prosta zależność, której można oczekiwać w układzie czytelnik - dziennikarz. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie poszła ciut dalej. Albo po prostu - w ciut innym kierunku. Ciekawszym, jak sądzę.
Bo dziennikarz to przede wszystkim człowiek, który tak samo jak wszyscy - ma swoje lepsze i gorsze dni. Dlatego czasami siada do pisania tekstu bardzo zmęczony, czasami "wczorajszy", czasami smutny, przygnębiony. Musi zredagować prosty artykuł, co teoretycznie powinno zająć pół godziny, a przeciąga się do trzech. Bo na przykład dzień wcześniej jego życie prywatne wywróciło się do góry nogami. Albo po prostu wydarzyło się coś, co wbiło w fotel. I myśli sobie: "Jezus, napiszę to jak najszybciej i wyjdę stąd w cholerę". Czasami się udaje, czasami nie. Tak czy inaczej tekst musi powstać. Pisze więc, po drodze odbiera kilka telefonów, idzie zapalić papierosa, przyjmuje kolejne zlecenia. Myśli krążą wokół artykułu, wokół własnego życia, wokół chęci wyjścia z redakcji. Wreszcie stawia ostatnią kropkę. Powstał tekst, który w żadnym fragmencie nie zdradza tego wszystkiego, co towarzyszyło podczas jego pisania. Czytelnik rzuca na to okiem i albo przeczyta, albo nie. Gdyby znał kuluary, przeczytałby na pewno. I kto wie, może pomyślałby sobie: "Kurczę, jak on to zrobił, jak zdołał napisać. Ja bym nie dał rady".
czwartek, 6 września 2012
...
I troszkę mi dziś smutno, Tato. Dlatego... wiadomo.
Na Skye. Z Ukim. Jedna z krótkich przerw podczas wspinaczki na The Old Man of the Storr.
"O, tam jest Nessie" :)
Na Skye. Z Ukim. Jedna z krótkich przerw podczas wspinaczki na The Old Man of the Storr.
"O, tam jest Nessie" :)
Nad Loch Ness. A stamtąd wracaliśmy już do Edynburga. Dłuuuuga droga na resztkach paliwa :) Na szczęście znaleźliśmy stację w Stirling.
...
Uwielbiam początek września. Jest tak orzeźwiająco po sierpniowych upałach. Od rana do pokoju wpada chłodne, pięknie rozbudzające powietrze. Za oknem słonko. Dzieciaki wróciły już z wakacji, na mieście znowu zrobiło się tłoczno i gwarno. Naprawdę to lubię.
A to takie małe odkrycie dzisiejsze - dla Ciebie, Tatuś. Kocham Cię i tęsknię za Tobą jak cholera :(
Tego będę słuchała, spacerując dziś po mieście
A to takie małe odkrycie dzisiejsze - dla Ciebie, Tatuś. Kocham Cię i tęsknię za Tobą jak cholera :(
Tego będę słuchała, spacerując dziś po mieście
środa, 5 września 2012
...
No i widzisz Tato, tak sobie właśnie myślę, że chciałabym wiedzieć, jak Ci się podoba moja nowa fryzura. Tu metafizyka nam nie pomoże. Kurczę ;(
poniedziałek, 3 września 2012
...
Pamiętasz Tatuś 6 sierpnia? Akcja z pierścionkiem :) No to teraz mamy z Aśką taki mały zwyczaj, że szóstego każdego miesiąca... :) Aśka dziś mi przypomniała :)

Pluteczka11:19:31a wiesz co jest za trzy dni?
Marta11:21:11aaaaaaa:):):):)
Pluteczka11:21:17noo11:21:19
:)
Marta11:21:23jaki to dzień?
Pluteczka11:21:28czwarteczek11:21:32czyli dla mnie11:21:35tradycyjnie
Marta11:21:46to musimy zrobić tak: najpierw idziemy na wyspę, a potem ja jadę do fordonu :)11:21:50aaaa, racja
Pluteczka11:21:58oks11:21:59
:)
Marta11:22:05ale idziemy w nasze miejsce!!!!!
Pluteczka11:22:10no ofkors11:22:15z butelką coli
Marta11:22:16Ogio, Koleczka i fajeczki :)
Pluteczka11:22:17
:)
Marta11:22:19tak tak tak :D:D:
Pluteczka11:22:23hihi11:22:28love you\
Marta11:22:33
<serce>
Pluteczka11:19:31a wiesz co jest za trzy dni?
:)
:)
:)
<serce>
Subskrybuj:
Posty (Atom)




