czwartek, 13 września 2012

...

Nie wiem, skąd to się bierze, dlaczego teraz, po co... Ale zasypiając, myślę o Tacie. To znaczy, w ogóle - bardzo dużo o Nim myślę ostatnio. Zastanawiam się, co by zrobił, jak by się zachował. Na przykład wracam wczoraj z piekarni, idę ul. Zamoyskiego. Chodnik jak zwykle zastawiają samochody. Piesi muszą ustępować sobie pierwszeństwa. I mnie to wkurza - że muszę ustępować pierwszeństwa albo zwalniać, bo akurat idzie przede mną starsza babka z zakupami, której nigdzie się nie spieszy. I tak sobie myślę, że Tato by się nie wkurzał. Poczekałby cierpliwie, aż nadarzy się okazja, by spokojnie wyprzedzić tę kobietę. On by nie przewracał oczami, nie wzdychałby ostentacyjnie, okazując tym samym swoje niezadowolenie. Tato przyjmował świat... tak ładnie.
Mam teraz taki dzwiny czas. Za chwilę minie kolejny miesiąc mojego życia bez Taty. Albo coś zaczyna docierać, albo ... no nie wiem. Tęsknota za nim jest coraz silniejsza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz