czwartek, 31 stycznia 2013

...

Tatuś :) To fajne, wiesz :) Dostaliśmy sześć głosów. Mogę Cię zapewnić, że każdy z nich był szczery i autentyczny :)
Kocham Cię :*

środa, 30 stycznia 2013

...

Taki dzień, że... Pada, nie mam parasola, zmokłam na przystanku, bo autobus, którym jeżdżę codziennie, akurat dziś wypadł z kursu. A wiata to niestety luksus w zapomnianych przez urząd miasta częściach Bydgoszczy.
Najchętniej zostałabym dziś w domu Tato.

niedziela, 27 stycznia 2013

...

Prywatne archiwum Miłosza wróciło do Polski. W ddtvn pokazywali fragmenty notatek, listy od Szymborskiej, była też rozmowa z Agnieszką Kosińską - jego sekretarką.
Nie mogę się doczekać wydania tego wszystkiego. Podobno już za rok... :)

niedziela, 20 stycznia 2013

...

Bardzo wzruszająca sprawa, Tato. Dziś rano A. zapytała, jak się czuję. Odpisałam, że jest dobrze i że chyba piję za dużo kawy, przez co moje nerki zaczęły lekko szwankować. I wtedy A.: "(...) Na maturze z polskiego też ci się łapy trzęsły od kawy :)". Niesamowite, że ona to pamięta :) Faktycznie tak było. Co prawda wtedy chyba wszystkim trzęsły się ręce, ale... "O nie, ty byłaś wypłukana przez kawę. Twoje słowa :)" - wspomina A.
I tak mi się przy okazji przypomniało, że podczas matury z polskiego, wychodziłam z sali jako ostatnia. Zapisałam ileś tam stron brudnopisu, który trzeba było potem przepisać. Pod koniec nie miałam już sił. Prawa ręka bolała mnie tak bardzo, że ostatecznie oddałam tylko część przepisanej pracy. Reszta znajdowała się w tym nieszczęsnym brudnopisie :) Nauczycielka rosyjskiego, która pilnowała nas w sali, powiedziała z taką troską, że widocznie piję za dużo kawy i mam niedobór magnezu. Dlatego ręka tak boli :)

czwartek, 17 stycznia 2013

...

Dzień dobry Tatuś. Mam już dość zimna.
Wiesz, tak sobie pomyślałam o Tobie, gdy oglądaliśmy z R. komedię. Przypomniało mi się, jak potrafiłeś płakać ze śmiechu :) Czasami nawet z Mamą, kiedy oglądaliście coś razem. Uwielbiałam Twój śmiech, Tatuś :*

Kocham Cię tak bardzo!

wtorek, 15 stycznia 2013

...

Tatuś, tak się zastanawiam, czy jesteś przy mnie. Ostatnio mało o Tobie myślałam. I poczułam, że troszkę się od siebie oddaliliśmy. Jak wiesz, ja mam tak zawsze.
Nie widzieliśmy się już tyle czasu.
Chciałabym Cię przeprosić za to, że nie umiałam się dla Ciebie poświęcić. Gdy prosiłeś, bym odwiozła Cię do dziadków, robiłam to, dając Ci do zrozumienia, że jestem wkurzona :( Miałeś prawo poczuć się źle, Tato. Każdy rodzic poczułby się źle. Nie wiem, dlaczego taka byłam Tatuś :( Zastanawiałam się ostatnio. Bo nie mam problemu z poświęceniem dla osób, które kocham. Tak, jak Ty nie miałeś problemu z poświęceniem dla mnie.
Kocham Cię, Tato. Tęsknię bardzo.
Twoje dziecko

piękne

czwartek, 10 stycznia 2013

...

Zasmuciła mnie wiadomość o śmierci Ani. Widziałam ją zaledwie dwa razy w życiu: raz na torze kartingowym w Tesco i drugi raz w Red Arcie. W zasadzie więcej o niej słyszałam. Była i już jej nie ma. Trudno mi w to uwierzyć. W takich chwilach odczuwam niepokój. Zastanawiam się, co dalej, co po śmierci. Gdzie ona teraz jest? Pewnie tam, gdzie Ty Tato. Umownie - w niebie. Pytanie tylko, czym ono jest tak naprawdę? Jak wygląda człowiek w niebie? Co robi? Przecież nie może całymi dniami spacerować po słonecznych łąkach. Cholera no!

środa, 9 stycznia 2013

...

Cudowna rozmowa z W. - moim kierownikiem. Na niepozorny temat Tatuś :) Otóż na temat obiektywizmu u dziennikarza. W. zwrócił mi uwagę na to, że dziennikarz, wbrew powszechnie powtarzanym opiniom, nie powinien być obiektywny. I chyba jednak ma rację. Dziennikarz powinien być bezstronny i rzetelny. I ta bezstronność, która w moim przekonaniu jest (była?) synonimem obiektywizmu, polega właśnie na przedstawieniu tematu ze wszech stron. Sygnując całość swoim nazwiskiem, nie daję tym samym wyrazu obiektywizmu, lecz bezstronności. Jako człowiek myślący mam bowiem swoje poglądy. Gdy piszę artykuł, one nadal są w mojej głowie czy sercu. Nie da się z tego zrezygnować, odrzucić na czas pisania. Tylko one nie dochodzą wówczas do głosu. W sensie nie determinują treści.
W. jest zdania, że należy porządkować słownictwo. Mimo początkowych protestów :) chyba jednak muszę się z nim zgodzić.

Czekam na jakiś ładny znak od Ciebie, Tato. Mało ich ostatnio.

wtorek, 1 stycznia 2013

...

Wchodzę w ten rok z nadzieją, że dzięki ciężkiej pracy (na którą jestem już gotowa) nauczę się żyć w taki sposób, abym mogła być z siebie zadowolona. Bardzo bym tego chciała - budzić się, zasypiać, spacerować z przeświadczeniem, że to, co robię, mówię, że moje zachowanie jest w pełni dobre dla mnie, ponieważ w żaden sposób mnie nie krzywdzi. Będzie tak, gdy nauczę się komunikować z ludźmi, szczególnie z najbliższego otoczenia. Albo chociaż z bliskiego otoczenia. Chciałabym bez obaw mówić ludziom o tym, że czasami coś mi jednak nie odpowiada, że z czymś czuję się źle, coś mi przeszkadza. To kwestia uczciwości wobec drugiego człowieka. A ja tę kwestię często pomijam. I fatalnie, fatalnie się z tym czuję.
Jakiś czas temu kierownik dał mi notes, w którym, w ramach dedykacji, napisał: "Marto, pamiętaj słowa pierwszego zdobywcy nagrody Pulitzera, Herberta Swope'a: Nie potrafię podać niezawodnego przepisu na sukces, ale mogę podać przepis na porażkę: staraj się zawsze wszystkich zadowolić".


Przepis na porażkę chcę wyrzucić do kosza.