niedziela, 23 listopada 2014

...

Wczoraj zaliczyłam pierwsze w życiu 10 kilometrów biegu bez przerwy. Wygląda na to, że człowiek nie zna swoich możliwości, nie docenia ich, zakładając z góry, że się nie uda. Ale przychodzi taki moment, gdy bez (niepotrzebnej) presji, z myślą "Ok, spróbuję. Jak się nie uda, to nic, zrobię tyle, ile potrafię", niemożliwe staje się możliwe.
I tak właśnie wczoraj, na mniej więcej szóstym (?) kilometrze, poczułam się JAK NIE JA. Bo moje ciało zrobiło w konia głowę :) I bardzo, bardzo dobrze! Niech głowa sobie nie myśli, że będzie dyktować warunki!

piątek, 21 listopada 2014

...

Mam fazę, mam niebywałą dotąd fazę na pieczenie. Co ciekawe - wychodzi mi naprawdę całkiem nieźle. Gdyby rok temu ktoś mi powiedział, że będę piekła bułki maślane czy drożdżowe albo muffinki, popukałabym się w czoło i rzuciła jakiś okraszony przekleństwem żarcik.

A tymczasem - MUFFINKI jogurtowe z kawałkami gorzkiej czekolady


BUŁECZKI drożdżowe na miodzie z dodatkiem otrębów pszennych


wtorek, 11 listopada 2014

...

Historyczna chwila w moim życiu - w poniedziałek przebiegłam bez przerwy siedem kilometrów. A dokładniej 7,25 km. Po takim biegu trudno o uczucie inne niż wielkie zaskoczenie, duma, szczęście, podziw - dla siebie samej :)