niedziela, 26 kwietnia 2015

...

Kwiecień był dla mnie trudny. Podciął mi skrzydła. Teraz już nie chcę lata, nie chcę weekendów.

wtorek, 7 kwietnia 2015

...

Babcia moja najdroższa miała na imię Maria. Maria Misztal - urodziła się 2 stycznia 1939 roku. Nie wiem dokładnie gdzie. Musiałabym zapytać Mamę, bo oczywiście Babcia mi mówiła, ale nie pamiętam.
Najczęściej zwracałam się do Niej "Babuniu", "Babuś", "Babinko", a Ona do mnie: "Niunieczko", "Niuniu". Gdy tylko przekraczałam próg mieszkania przy Ugory, z reguły jeszcze zanim się przywitałyśmy, Babcia pytała, czy zrobić mi coś do jedzenia: "Zrobię ci chlebusia z szyneczką i pomidorkiem. Dziadziuś kupił taką dobrą szyneczkę" albo "My dziś tylko krupnik mamy, to może ci odgrzeję? Z chlebusiem zjesz".
Babcia uwielbiała wspominać czasy, gdy byłam mała i mieszkaliśmy jeszcze z rodzicami na Ugorach. Do Fordonu przeprowadziliśmy się dopiero, gdy skończyłam trzy lata. Do tego czasu zajmowaliśmy pokój, w którym dziś mieszka dziadek. Babcia chodziła ze mną na spacery. Ładnie mnie ubierała, w sukieneczkę, i szłyśmy. Opowiadała, że gdy zbliżałyśmy się do Modusa, co oznaczało, że kończymy spacer i powoli kierujemy się w stronę domu, zawracałam i zaczynałam uciekać :) Oczywiście z reguły kończyło się to upadkiem, umorusaniem sukienki, rykiem i krzykiem: "Bacia, nie cie (nie chcę) domku!".
Opowiadała też, że stawiała mnie na stole kuchennym, przy oknie, abym mogła sobie popatrzeć na świat. Gdy z komina stojącej naprzeciwko kamienicy zaczynał unosić się dym, uderzałam łapkami w szybę, krzycząc: "Bacia!!!! Dyn!!!! Dyn!!!". Boże drogi, tyle razy słyszałam tę historię, że nieraz przewracałam oczami, gdy Babcia zaczynała ją opowiadać. A teraz ...
Albo gdy spałam z Babunią, bo bardzo lubiłam z Nią spać, przed snem opowiadała mi bajeczki.
Raz lub dwa byłam z Nią w Jej pracy, w szpitalu wojskowym. Mam zdjęcia. Mam zdjęcia i wspomnienia, które muszę dawkować.

Babciu, kocham Cię.

...

Rok temu odeszła moja Babcia - cudowna osoba, z nieobecnością której nie mogę się pogodzić. O mojej Babci powinien usłyszeć świat.

piątek, 3 kwietnia 2015

...

- Twojego bloga czyta chyba tylko N., A. i ja.
Hm, bardzo możliwe, że ma rację :-) Pamiętam, jak ktoś, kiedyś, ucząc mnie pisania, powiedział, że trzeba myśleć o Odbiorcy, że bez tego nie da się pisać, bo myśl pisaną trzeba kierować pod "konkretny adres". Nie wiem, czy przypadkiem podświadomie tego nie robię. Na pewno motywująca jest świadomość, że ktoś to czyta. No zresztą - gdybym chciała inaczej, pewnie nie pisałabym w sieci.

czwartek, 2 kwietnia 2015

...

Taki dzień, że mogłabym skakać z radości - z radości, że takie dni się zdarzają. Mogłabym się nawet modlić, by było ich więcej. Kto wie, czy tego nie robię.
Dzień, w którym - o matko - kocham ludzi, KOCHAM LUDZI!
- Wie pani, że dobra czekolada nigdy się nie kruszy? Podczas jej łamania słychać taki charakterystyczny dźwięk. Nie taki, jaki słyszy pani łamiąc zwykłą (miał na myśli dostępną w marketach) czekoladę - powiedział Pan z "Galerii Słodyczy". Dodał jeszcze, że jedzeniem czekolady, jak piciem wina, czy dobrej kawy, trzeba się delektować, aby poczuć wszystkie "bukiety" smakowe. Nawet dym - dym można poczuć, jedząc jakiś gatunek (gatunek?) czekolady. Właśnie tę zamierzam kupić.

-----------------

- Przepraszam, że musiała pani czekać aż dwie godziny - usłyszałam też dziś od prof. J. - Stenty...
- To nie problem panie profesorze, zjadłam w tym czasie tonę czekolady - powiedziałam z uśmiechem.
- Ojej, ale jest Wielki Tydzień - zauważył.
- Cóż... Zrobiłam też zapasy czekolady, do domu - wymamrotałam.
- Dobrze, no nic, to będzie na moje konto. Oczywiście nie konto pieniężne mam na myśli.
- Na moje pójdzie panie profesorze!
Chciałam dodać, że moje konto i tak jest "bogate", więc czekolada w Wielki Tydzień to będzie mżawka w letni dzień. Ale się powstrzymałam. Taką mam ostatnio zasadę - że staram się milczeć w miejsce gadania głupot. Nie zawsze wychodzi.

-----------------

- Jak się pani jeździ tym rowerem? Drogie to jest? - zapytał starszy pan, gdy zostawiłam rower miejski przy ul. Jurasza.
- Nie, wystarczy, że założy pan konto.
- To konto w mBanku, którego logo jest na błotnikach? - zapytał.
Uśmiechnęłam się życzliwie i wyjaśniłam, że nie, że to BRA etc. I miałam ochotę go utulić za serdeczność, ciepło w oczach, za odwagę, że zapytał!

TAKI DZIEŃ!

A najpiękniejsze w domu - Człowiek, którego kocham!