Wracałam wczoraj do domu około 21 i zastanawiałam się, czy oglądasz sobie mecz Polska-Portugalia. Przez myśl przeszło mi stwierdzenie, które być może troszkę Cię zabolało - bo pomyślałam, że w przeciwieństwie do innych mężczyzn w Twoim wieku, nigdy nie zorganizowałeś sobie fajnego wypadu na wielki mecz. Już niekoniecznie piłki nożnej. Albo na jakiś koncert. Szukałam wyjaśnienia. Po pierwsze - dużo pracowałeś, po drugie - takie wypady są drogie, po trzecie - nie wiem (NIE WIEM), czy miałeś bliskich kumpli. Wiesz, taka zgrana paczka trzech, czterech osób. I po czwarte Tato - wydaje mi się, że należałeś do tych, którzy wolą, gdy organizację czegokolwiek przejmuje inny człowiek. Mało tego - Ciebie chyba trzeba było mocno namawiać do udziału w jakichkolwiek inicjatywach. A nie każdemu się chce. I nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że byłeś typowym domatorem, który nie przepada za zmianami (tego akurat jestem pewna).
Jak wiesz, zremisowaliśmy z Portugalią.
środa, 29 lutego 2012
wtorek, 28 lutego 2012
poniedziałek, 27 lutego 2012
...
Tato, czytałam sobie ostatnio u Roszkowskiego o latach, w których dorastałeś :) Nigdy Cię nie pytałam o wspomnienia z tamtych czasów, dlatego teraz ... w zasadzie pożeram wszelką literaturę na temat PRL :) I muszę Ci powiedzieć, że jakie by te czasy nie były, uwielbiam je. Wyobrażam sobie Ciebie w tamtej atmosferze :) I trochę Ci zazdroszczę, że urodziłeś się akurat w latach 50. Albo inaczej - zazdroszczę wszystkim ludziom, którzy byli wtedy w Twoim otoczeniu, z którymi się spotykałeś, rozmawiałeś, grałeś w piłkę, bawiłeś. Ale swoją drogą - nie obraziłabym się, gdyby przyszło mi wtedy żyć. Albo chociaż w latach 60. Wiesz, teraz jest dziwnie.
Ostatnio Doma puściła mi tę piosenkę. Zakochałam się. I czuję, że Tobie też się spodoba :)
a może Ty to znasz? :)
Ostatnio Doma puściła mi tę piosenkę. Zakochałam się. I czuję, że Tobie też się spodoba :)
a może Ty to znasz? :)
niedziela, 26 lutego 2012
...
Pamiętam, że jak pochorowałam się w zeszłym roku... a nie, to było dwa lata temu - przyjechał do mnie Tata. Przywiózł leki, jedzenie, posiedział ze mną trochę. A wcześniej zadzwonił, żeby zapytać, co mi przywieźć. Także Tata był na Podolskiej. Wtedy mieszkałam jeszcze pod nr 14. Ale tu też był. Tu to znaczy piętro wyżej. Tylko raz był - w sierpniu chyba.
A dwa lata temu w kwietniu. Między innymi w kwietniu. Zapamiętałam tę wizytę, bo posiedział wtedy dłużej. Na początku byliśmy sami. Potem przyjechał też Kuba. To był chyba pierwszy raz, kiedy Tato odwiedził mnie w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu. Ciekawe, co wtedy czuł. No w każdym razie sporo wtedy opowiadał. Pierwszy raz w życiu tak gadaliśmy - nie o doczesnych pierdołach, tylko właśnie o przeszłości mojego Taty. Ale ja z tej rozmowy niewiele pamiętam. Nie wiem dokładnie, jakie wspomnienia przywoływał. Wydaje mi się, że to było coś o jego pracy jeszcze na kolei. W pamięć zapadło mi natomiast to, co stwierdził na sam koniec - że ma jeszcze wiele do opowiedzenia...
A dwa lata temu w kwietniu. Między innymi w kwietniu. Zapamiętałam tę wizytę, bo posiedział wtedy dłużej. Na początku byliśmy sami. Potem przyjechał też Kuba. To był chyba pierwszy raz, kiedy Tato odwiedził mnie w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu. Ciekawe, co wtedy czuł. No w każdym razie sporo wtedy opowiadał. Pierwszy raz w życiu tak gadaliśmy - nie o doczesnych pierdołach, tylko właśnie o przeszłości mojego Taty. Ale ja z tej rozmowy niewiele pamiętam. Nie wiem dokładnie, jakie wspomnienia przywoływał. Wydaje mi się, że to było coś o jego pracy jeszcze na kolei. W pamięć zapadło mi natomiast to, co stwierdził na sam koniec - że ma jeszcze wiele do opowiedzenia...
czwartek, 23 lutego 2012
...
Kurdę, Tato, świetne spotkanie miałam rano. Pewnie i tak wszystko słyszałeś :) Fajnie się teraz czuję. Pani P. (ta druga) pomogła mi w małych porządeczkach.
Strasznie Cię kocham, Tato!!!
ładne, nie? :)
Strasznie Cię kocham, Tato!!!
ładne, nie? :)
środa, 22 lutego 2012
wtorek, 21 lutego 2012
...
Tato, refleksja z rana (głupiutka, sory:) ) - jestem stworzeniem stadnym. Wiem to już na sto procent. Nie muszę nawet z nikim gadać. Wystarczy, że dookoła są ludzie. Spacerując niedawno Gdańską, wyobraziłam sobie miasto bez ludzi. Tylko kamienice, ulice, wszystkie te industrialne ozdobniki i ja. Ale ta ciekawość szybko mi minęła.
Wczoraj wróciłam dosyć wcześnie z pracy i chyba za dużo czasu spędziłam sama. Lubię swoje towarzystwo. Ale coraz bardziej przekonuję się o tym, że ... potrzebuję ludzi. I na razie nie muszę od nich odpoczywać :)
:*
Wczoraj wróciłam dosyć wcześnie z pracy i chyba za dużo czasu spędziłam sama. Lubię swoje towarzystwo. Ale coraz bardziej przekonuję się o tym, że ... potrzebuję ludzi. I na razie nie muszę od nich odpoczywać :)
:*
niedziela, 19 lutego 2012
...
Obejrzałam przed chwilą odcinek House'a, w którym Wilson w końcu decyduje się wziąć do ręki kubek swojej zmarłej dziewczyny i myje go. Bo stał w kuchni nietknięty od czasu jej śmierci. Ja wiem, że to tylko film, zwykły serial, ale tak bardzo wzruszyła mnie ta scena. Bo mam podobnie. Boję się zajrzeć do szafy z ubraniami Taty, boję się się zajrzeć do kredensu, bo być może znajdę Jego kubek (jeden z dwóch). Noszę w torebce paragon, który ciocia znalazła przypadkiem w Taty rzeczach. To jest paragon z sierpnia ubiegłego roku. Tata robił wtedy zakupy w Polo. Boję się spojrzeć na ten świstek papieru. Boję się odwiedzić Jego rodziców, moich dziadków, dla których (zwłaszcza dla dziadka) jestem teraz zapewne wyjątkowa z uwagi na podobieństwo do Taty.
Łatwiej mi utrzymywać tę więź duchową, taką specyficzną relację z Tatą. Ale - no właśnie, nie da się odciąć od rzeczywistości. Dlatego być może - utknęłam. Zapewne świadczy też o tym fakt, że nie byłam tak dawno na Jego grobie. Ale ja się boję. Bardzo rozważnie dawkuję sobie tę rzeczywistość. Tylko już nawet pisząc to, zaczynam się zastanawiać - jaką rzeczywistość? Cały czas zamykam oczy, oglądając niektóre zdjęcia. Odważyłam się jedynie spojrzeć na to piwniczne okno. I przechodzić obok piwnicy.
Nie wiem, co powinnam, jak powinnam, kiedy powinnam. I czy w ogóle powinnam cokolwiek. Ale czuję, że kontakt z tym światem przedmiotów, to dla mnie jakiś etap, z którym w końcu trzeba będzie się zmierzyć. I pójść dalej. No właśnie, bo być może te pamiątki po Tacie zajmą kiedyś honorowe miejsce w moim domu, wśród ukochanych osób. Chciałabym tego. Bardzo.
Łatwiej mi utrzymywać tę więź duchową, taką specyficzną relację z Tatą. Ale - no właśnie, nie da się odciąć od rzeczywistości. Dlatego być może - utknęłam. Zapewne świadczy też o tym fakt, że nie byłam tak dawno na Jego grobie. Ale ja się boję. Bardzo rozważnie dawkuję sobie tę rzeczywistość. Tylko już nawet pisząc to, zaczynam się zastanawiać - jaką rzeczywistość? Cały czas zamykam oczy, oglądając niektóre zdjęcia. Odważyłam się jedynie spojrzeć na to piwniczne okno. I przechodzić obok piwnicy.
Nie wiem, co powinnam, jak powinnam, kiedy powinnam. I czy w ogóle powinnam cokolwiek. Ale czuję, że kontakt z tym światem przedmiotów, to dla mnie jakiś etap, z którym w końcu trzeba będzie się zmierzyć. I pójść dalej. No właśnie, bo być może te pamiątki po Tacie zajmą kiedyś honorowe miejsce w moim domu, wśród ukochanych osób. Chciałabym tego. Bardzo.
...
Już chyba tak zostanie Tato, że każdy 19 i 22 dzień miesiąca...
Ale dziś czuję się całkiem dobrze. Rano zadzwonił Piotr i tak po prostu rzucił, czy mogłabym wpaść i zrobić im (jeszcze Krzysiowi i Agnieszce) kawę :) I wiesz, uśmiecham się, bo to wyszło tak spontanicznie. Poszłam w piżamie, w kapciach, nieogarnięta i w ogóle. I ta chwila spędzona z nimi sprawiła mi dużą radość. Tak się zastanawiam, Tatuś, czy nie maczałeś w tym palców :) :* Bo podejrzewam, że Piotrek nie skojarzył dat.
Będę Cię na bieżąco informować o swoim dniu. Tak, żebyś wiedział, co i jak. No więc za pół godzinki zaczynam dyżur, potem jadę do babci na obiad i na 15 muszę być w redakcji. Dziś wydawcą jest Ala. Czyli idealnie, bo to wspaniała, ciepła i kochana kobieta :) Tyle w skrócie. Słyszymy się później.
Kocham Cię!
Ale dziś czuję się całkiem dobrze. Rano zadzwonił Piotr i tak po prostu rzucił, czy mogłabym wpaść i zrobić im (jeszcze Krzysiowi i Agnieszce) kawę :) I wiesz, uśmiecham się, bo to wyszło tak spontanicznie. Poszłam w piżamie, w kapciach, nieogarnięta i w ogóle. I ta chwila spędzona z nimi sprawiła mi dużą radość. Tak się zastanawiam, Tatuś, czy nie maczałeś w tym palców :) :* Bo podejrzewam, że Piotrek nie skojarzył dat.
Będę Cię na bieżąco informować o swoim dniu. Tak, żebyś wiedział, co i jak. No więc za pół godzinki zaczynam dyżur, potem jadę do babci na obiad i na 15 muszę być w redakcji. Dziś wydawcą jest Ala. Czyli idealnie, bo to wspaniała, ciepła i kochana kobieta :) Tyle w skrócie. Słyszymy się później.
Kocham Cię!
sobota, 18 lutego 2012
...
Leżąc wczoraj wieczorem w łóżku, myślałam o Tobie. I wiesz Tato, nie rozumiem działania czasu. Bo brakuje mi Ciebie coraz bardziej. Może te wszystkie trudne do opisania, "pierwsze" emocje powoli się rozchodzą i do głosu coraz częściej dochodzi zwykła tęsknota.
Oczywiście nadal szukam odpowiedzi na pytanie "Dlaczego?". Choć i tu troszkę się pozmieniało. Tydzień temu Robert powiedział coś, co bardzo chciałam (wręcz potrzebowałam) usłyszeć Tato. Bo też o tym myślałam. Powiedział o akcie wielkiej miłości z Twojej strony. I wiesz, to by idealnie pasowało do Ciebie.
Oczywiście nadal szukam odpowiedzi na pytanie "Dlaczego?". Choć i tu troszkę się pozmieniało. Tydzień temu Robert powiedział coś, co bardzo chciałam (wręcz potrzebowałam) usłyszeć Tato. Bo też o tym myślałam. Powiedział o akcie wielkiej miłości z Twojej strony. I wiesz, to by idealnie pasowało do Ciebie.
czwartek, 16 lutego 2012
środa, 15 lutego 2012
...
Szału dostanę przez tych ludzi zza ściany Tato. Ale poważnie - nie śmiej się. Dochodzi do tego, że nie mam ochoty wracać wieczorem do domu. Nie mogę się skupić na czytaniu książki, na oglądaniu House'a. No ta dziewucha drze się niemiłosiernie. I ok, każdy robi to po swojemu - luz. Ale przecież wiedzą, że ściany są cienkie i wszystko słychać! Do cholery no! A oni sobie zaczynają o północy. I tak przez półtorej godziny. Nie wiem. Co Ty byś zrobił? Bo ja chyba ostatecznie kupię w aptece stopery do uszu. Co za kaszana Tato.
A dziś posłuchaj sobie tego :) Cudowna piosenka :)
tylko z tekstem mnie nie utożsamiaj :)
A dziś posłuchaj sobie tego :) Cudowna piosenka :)
tylko z tekstem mnie nie utożsamiaj :)
wtorek, 14 lutego 2012
...
Wiesz Tato, tak sobie przypominam, że często myślałam o Tobie, pakując się w jakieś personalne tarapaty. A myślałam o Tobie z wielkim podziwem (zresztą nadal tak jest). Bo Ty nigdy nie komplikowałeś sobie życia niepotrzebnymi układami, jakimiś tam pierdołami. Jak już pewnie wiesz, w moim przypadku bywało i bywa różnie. A Ty potrafiłeś pięknie żyć, tak naturalnie omijałeś wszelkie międzyludzkie komplikacje. Po prostu żyłeś uczciwie i spokojnie.
Tato, ja też chcę tak żyć. Mam już dosyć zawirowań, w które z reguły pakuję się na własne życzenie. Agata pisała tu o Twoich pelargoniach na balkonie. Ja bym Tato dorzuciła jeszcze dzieło w postaci Twojego życia. Pomóż mi proszę kontynuować je. Być może w połączeniu z tym, co już o sobie wiem i tym, co udało mi się zbudować, Twoje wewnętrzne piękno nada wreszcie mojemu życiu właściwy kierunek.
Kocham Cię z całych sił.
Tato, ja też chcę tak żyć. Mam już dosyć zawirowań, w które z reguły pakuję się na własne życzenie. Agata pisała tu o Twoich pelargoniach na balkonie. Ja bym Tato dorzuciła jeszcze dzieło w postaci Twojego życia. Pomóż mi proszę kontynuować je. Być może w połączeniu z tym, co już o sobie wiem i tym, co udało mi się zbudować, Twoje wewnętrzne piękno nada wreszcie mojemu życiu właściwy kierunek.
Kocham Cię z całych sił.
sobota, 11 lutego 2012
...
Miałam do wyboru albo autokar, albo pociąg. Jedziemy pociągiem, Tato :) Uwielbiam oglądać przez okno powoli mijające obrazy. A jeszcze teraz wszystko tak pięknie ośnieżone. Wiesz, te pola, pojedyncze chatki w tle, odziani w kilka warstw ludzie, z wielkimi czapami na głowach (nierzadko prowadzący jeszcze rowery) :)
Tato, podobno Odysek jest już u Ciebie :) Ciocia pisała, że bardzo Cię lubił. Mam nadzieję, że spacerujecie sobie teraz po tych słonecznych niebiańskich łączkach. Jak sobie je wyobrażam, widzę Murowaniec. Ten dawny, wyludniony, z zarośniętymi zbożem polami, zachodzącym nad kanałem słońcem. Chociaż nie, w zasadzie teraz jest poranek. Ale to bez znaczenia :)
P.S. Jestem ciekawa, czy spotkałeś Wisławę :) Nie bój się z nią zagadać. Ty wiesz, jaka to jest fajna babeczka? :) I pali. Jak lokomotywa. Na pewno więcej od Ciebie. Jak Ją spotkasz, przekaż Jej pozdrowienia! I mówię Ci - nie bój się Jej. Zobaczysz, jeszcze zostaniecie kumplami! Zaręczam.
Dobra Tato, idę się szykować, bo o 12.50 mamy pociąg! A jeszcze kawkę chciałam wypić.
:*
Tato, podobno Odysek jest już u Ciebie :) Ciocia pisała, że bardzo Cię lubił. Mam nadzieję, że spacerujecie sobie teraz po tych słonecznych niebiańskich łączkach. Jak sobie je wyobrażam, widzę Murowaniec. Ten dawny, wyludniony, z zarośniętymi zbożem polami, zachodzącym nad kanałem słońcem. Chociaż nie, w zasadzie teraz jest poranek. Ale to bez znaczenia :)
P.S. Jestem ciekawa, czy spotkałeś Wisławę :) Nie bój się z nią zagadać. Ty wiesz, jaka to jest fajna babeczka? :) I pali. Jak lokomotywa. Na pewno więcej od Ciebie. Jak Ją spotkasz, przekaż Jej pozdrowienia! I mówię Ci - nie bój się Jej. Zobaczysz, jeszcze zostaniecie kumplami! Zaręczam.
Dobra Tato, idę się szykować, bo o 12.50 mamy pociąg! A jeszcze kawkę chciałam wypić.
:*
piątek, 10 lutego 2012
czwartek, 9 lutego 2012
...
Jutro jadę do Warszawy. Wiesz Tato, ja tak bardzo żałuję, że my sobie nie jeździliśmy nigdy razem. Że nawet nie pokazałam Ci mojej ukochanej toruńskiej starówki. Albo uczelni. Nie zabrałam Cię nigdy na spacer po ul. Szerokiej.
Mam nadzieję (jak wiesz - muszę ją mieć), że w niebie masz piękniejsze widoki. I tak sobie wyobrażam, że możesz teraz oglądać wszystkie miejsca, które być może za życia chciałeś zobaczyć (bo ja nawet tego nie wiem). A jeśli chcesz, jedź ze mną jutro. I jeśli jest taka możliwość, to obejrzyj Warszawę moimi oczami. Pokażę Ci stadion narodowy, na którym odbędą się mecze podczas Euro 2012 :)
Kocham Cię Tatuś.
Mam nadzieję (jak wiesz - muszę ją mieć), że w niebie masz piękniejsze widoki. I tak sobie wyobrażam, że możesz teraz oglądać wszystkie miejsca, które być może za życia chciałeś zobaczyć (bo ja nawet tego nie wiem). A jeśli chcesz, jedź ze mną jutro. I jeśli jest taka możliwość, to obejrzyj Warszawę moimi oczami. Pokażę Ci stadion narodowy, na którym odbędą się mecze podczas Euro 2012 :)
Kocham Cię Tatuś.
środa, 8 lutego 2012
wtorek, 7 lutego 2012
...
Rozmowa z Tatą nie przychodzi mi tak łatwo jak tuż po Jego śmierci. I chyba dlatego Tato ani mi się nie śni, ani nie daje mi żadnych znaków z nieba. Gdzieś się podziała metafizyka, dzięki której przetrwałam pierwsze dni po 19 grudnia. Dziwnie się czuję. Nie wiem, co to jest.
Ale odnotowuję każdy moment, w którym się uśmiecham. Gromadzę te chwile.
Ale odnotowuję każdy moment, w którym się uśmiecham. Gromadzę te chwile.
poniedziałek, 6 lutego 2012
...
W sobotę oglądałam zdjęcia, na których jest Tata. Ale tylko te sprzed kilkunastu lat. Chyba już mogę je oglądać (znowu to "chyba"). Choć robię to z dużą ostrożnością. Czekam na odpowiedni moment, nastawiam się najpierw psychicznie, otwieram jedno zdjęcie, potem ewentualnie kolejne. Zupełnie jak dziecko, które uczy się chodzić, stawia pierwsze, niepewne kroki.
Dziś w pracy spontanicznie sprawdziłam zawartość swojego pendrive'a. Podłączyłam go do komputera i ... Było tam zdjęcie Taty, które przygotowałam 19 grudnia dla policji. Bo wtedy jeszcze nie wiedziałam... Chciałam je dostarczyć na komisariat, na ul. Wyzwolenia.
I... taki bolesny upadek. Zapomniałam, że to zdjęcie tam jest. Jedno z bardziej aktualnych...
Dziś w pracy spontanicznie sprawdziłam zawartość swojego pendrive'a. Podłączyłam go do komputera i ... Było tam zdjęcie Taty, które przygotowałam 19 grudnia dla policji. Bo wtedy jeszcze nie wiedziałam... Chciałam je dostarczyć na komisariat, na ul. Wyzwolenia.
I... taki bolesny upadek. Zapomniałam, że to zdjęcie tam jest. Jedno z bardziej aktualnych...
sobota, 4 lutego 2012
...
Jego odejście sprawiło, że pojawiły się wątpliwości. Jak można kogoś kochać i zadać tak straszny ból, odbierając sobie życie? Czy On w ogóle pomyślał o mnie w tej pieprzonej piwnicy? A jeśli tak, to czemu nie zadzwonił? W niedzielę, 18 grudnia, po telefonie od babci, wydzwaniałam do Niego całe popołudnie. I boże no, nie mogę sobie przypomnieć - ale podczas pierwszej próby był chyba sygnał. Czyli gdzieś około 16. Wracałam wtedy z marketu (kupiłam Mu prezent). I chyba w okolicy pl. Weyssenhoffa zaczęłam próbować. I to pierwsze połączenie... Jego telefon był chyba jeszcze włączony. Boże, jak ja bym chciała to wiedzieć, ale nie mogę sobie przypomnieć. Bo jeżeli faktycznie miał jeszcze włączony telefon, widział, że dzwonię. I jeśli chwilę później zacisnął na swojej szyi ten cholerny pasek... może wtedy, widząc połączenie ode mnie, pomyślał o mnie, pomyślał, że Jego dziecko przed chwilą dzwoniło. Może chociaż wtedy, odchodząc, nie czuł się aż tak samotny. Chociaż przez moment. Może aż tak bardzo się nie bał... Może wtedy właśnie pomyślał: "Wybacz mi Martuś".
Uwielbiam, gdy ciocia mówi, że Tato bardzo mnie kochał. Mogłabym tego słuchać każdego dnia.
Tato... Bądź przy mnie. Każdego dnia.
Uwielbiam, gdy ciocia mówi, że Tato bardzo mnie kochał. Mogłabym tego słuchać każdego dnia.
Tato... Bądź przy mnie. Każdego dnia.
czwartek, 2 lutego 2012
...
Tata był niewysoki. Z dzieciństwa pamiętam Go jako pięknego mężczyznę. Nigdy nie miał problemów z tyciem. Bardzo zgrabny, naprawdę ładnie zbudowany. Cudnie się uśmiechał. Mam jedno zdjęcie (zrobione kilkanaście lat temu), na którym siedzimy we trójkę na kanapie, ja w środku. I Tata uśmiecha się delikatnie, odsłaniając te swoje śnieżnobiałe zęby. Obejmuje mnie, malutką szczerbatą dziewczynkę, uczesaną w dwie kiteczki. Ma łagodne, spokojne, ciepłe spojrzenie. Czarne, wtedy jeszcze bujne włosy, pięknie komponują się z ciemną oprawą oczu. Dzięki temu twarz ma bardzo wyraźne rysy.
Tato zgrabnie się poruszał. Tak naturalnie i swobodnie. Nawet jak wstawał z fotela. Przypominał pod tym względem mojego kolegę z liceum - Pawła. Nawet podobnie gestykulował i mówił (chodzi o ton, a nie barwę głosu).
Kurwa...
:(
Tato zgrabnie się poruszał. Tak naturalnie i swobodnie. Nawet jak wstawał z fotela. Przypominał pod tym względem mojego kolegę z liceum - Pawła. Nawet podobnie gestykulował i mówił (chodzi o ton, a nie barwę głosu).
Kurwa...
:(
środa, 1 lutego 2012
...
Byłam dziś u Pani P. Zapytała, czy obraz Taty w piwnicy blednie. Bo zaczęłam od tego, że wszelkie wspomnienia, ta dobre i gorsze, kończy niemal za każdym razem wiadomy widok (odmalowany w mojej wyobraźni, bo nie byłam wtedy w piwnicy). Chyba nie blednie. Ale nie zaciskam już kurczowo pięści, nie zagryzam warg, myśląc o tym. Znaczy nie robię tego tak często, nie za każdym razem, gdy o tym pomyślę. Zresztą ona sama powiedziała, że nie wyrzucę już z głowy obrazu, który uzupełniła o szczegóły pani prokurator (przesłuchiwała Mamę i mnie następnego dnia – 20 grudnia). Ale to podobno złagodnieje za jakiś czas. Chciałabym w to uwierzyć. Albo inaczej – chciałabym, by ten „jakiś czas” już nastał.
I rzeczywiście – ulgę przynoszą ładne wspomnienia. Myślę, że pomocna będzie moja mama chrzestna, która tak pięknie mówi o Tacie. I wiele pamięta. To właśnie ona w dniu pogrzebu powiedziała mi o Jego ulubionej piosence. A w minioną sobotę opowiadała o tym, że Tato był niesamowicie uczynnym człowiekiem. Że za młodu był cudnie przystojny. Ale to akurat wiem, bo widziałam na zdjęciach. Tata był bardzo zgrabny, ładnie zbudowany, miał piękne czarne włosy, czarną oprawę oczu, śliczne bieluteńkie zęby.
Ciocia ma nawet filmy z Tatą, ale chyba jeszcze nie mogłabym ich obejrzeć. Te, które miałam w swoim telefonie, wykasowałam. Teraz bardzo tego żałuję.
Tato, jeśli mogę Cię poprosić… Pomóż mi proszę przejść przez to wszystko. Pomóż mi proszę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)