czwartek, 2 lutego 2012

...

Tata był niewysoki. Z dzieciństwa pamiętam Go jako pięknego mężczyznę. Nigdy nie miał problemów z tyciem. Bardzo zgrabny, naprawdę ładnie zbudowany. Cudnie się uśmiechał. Mam jedno zdjęcie (zrobione kilkanaście lat temu), na którym siedzimy we trójkę na kanapie, ja w środku. I Tata uśmiecha się delikatnie, odsłaniając te swoje śnieżnobiałe zęby. Obejmuje mnie, malutką szczerbatą dziewczynkę, uczesaną w dwie kiteczki. Ma łagodne, spokojne, ciepłe spojrzenie. Czarne, wtedy jeszcze bujne włosy, pięknie komponują się z ciemną oprawą oczu. Dzięki temu twarz ma bardzo wyraźne rysy.
Tato zgrabnie się poruszał. Tak naturalnie i swobodnie. Nawet jak wstawał z fotela. Przypominał pod tym względem mojego kolegę z liceum - Pawła. Nawet podobnie gestykulował i mówił (chodzi o ton, a nie barwę głosu).


Kurwa...
:(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz