wtorek, 14 lutego 2012

...

Wiesz Tato, tak sobie przypominam, że często myślałam o Tobie, pakując się w jakieś personalne tarapaty. A myślałam o Tobie z wielkim podziwem (zresztą nadal tak jest). Bo Ty nigdy nie komplikowałeś sobie życia niepotrzebnymi układami, jakimiś tam pierdołami. Jak już pewnie wiesz, w moim przypadku bywało i bywa różnie. A Ty potrafiłeś pięknie żyć, tak naturalnie omijałeś wszelkie międzyludzkie komplikacje. Po prostu żyłeś uczciwie i spokojnie.
Tato, ja też chcę tak żyć. Mam już dosyć zawirowań, w które z reguły pakuję się na własne życzenie. Agata pisała tu o Twoich pelargoniach na balkonie. Ja bym Tato dorzuciła jeszcze dzieło w postaci Twojego życia. Pomóż mi proszę kontynuować je. Być może w połączeniu z tym, co już o sobie wiem i tym, co udało mi się zbudować, Twoje wewnętrzne piękno nada wreszcie mojemu życiu właściwy kierunek.
Kocham Cię z całych sił. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz