środa, 1 lutego 2012

...

Byłam dziś u Pani P. Zapytała, czy obraz Taty w piwnicy blednie. Bo zaczęłam od tego, że wszelkie wspomnienia, ta dobre i gorsze, kończy niemal za każdym razem wiadomy widok (odmalowany w mojej wyobraźni, bo nie byłam wtedy w piwnicy). Chyba nie blednie. Ale nie zaciskam już kurczowo pięści, nie zagryzam warg, myśląc o tym. Znaczy nie robię tego tak często, nie za każdym razem, gdy o tym pomyślę. Zresztą ona sama powiedziała, że nie wyrzucę już z głowy obrazu, który uzupełniła o szczegóły pani prokurator (przesłuchiwała Mamę i mnie następnego dnia – 20 grudnia). Ale to podobno złagodnieje za jakiś czas. Chciałabym w to uwierzyć. Albo inaczej – chciałabym, by ten „jakiś czas” już nastał.
I rzeczywiście – ulgę przynoszą ładne wspomnienia. Myślę, że pomocna będzie moja mama chrzestna, która tak pięknie mówi o Tacie. I wiele pamięta. To właśnie ona w dniu pogrzebu powiedziała mi o Jego ulubionej piosence. A w minioną sobotę opowiadała o tym, że Tato był niesamowicie uczynnym człowiekiem. Że za młodu był cudnie przystojny. Ale to akurat wiem, bo widziałam na zdjęciach. Tata był bardzo zgrabny, ładnie zbudowany, miał piękne czarne włosy, czarną oprawę oczu, śliczne bieluteńkie zęby.
Ciocia ma nawet filmy z Tatą, ale chyba jeszcze nie mogłabym ich obejrzeć. Te, które miałam w swoim telefonie, wykasowałam. Teraz bardzo tego żałuję.
Tato, jeśli mogę Cię poprosić… Pomóż mi proszę przejść przez to wszystko. Pomóż mi proszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz