Ładny dzień, świeci słońce, jest strasznie zimno. Dziś chyba mogłabym pojechać do Taty.
To uczucie, że po prostu wyjechał gdzieś na kilka tygodni i wkrótce
wróci, towarzyszy mi ostatnio coraz częściej. Spędzałam z Nim niewiele
czasu. Moje wizyty w Fordonie ograniczały się do rozmów z Mamą. Z Tatą
krótko się witałam i ewentualnie oglądałam
z Nim telewizję. Komentowaliśmy wtedy politykę, rozmawialiśmy krótko o
pracy (co u Niego, co u mnie). Czasami paliliśmy papierosy na balkonie.
Tata lubił, gdy opowiadałam o sobie, o nowościach ze świata i kraju, o
swoich wywiadach z różnymi osobami.
Nigdy nawet nie pomyślałam o tym, że On kiedyś odejdzie i nie
będzie już możliwości słuchania Jego głosu, rozmawiania o czymkolwiek.
Ale fizycznie aż tak bardzo nie odczuwam nieobecności Taty. Chyba...
Czuję wielki smutek, że Jego życie się skończyło i wyglądało tak
jak wyglądało. Zresztą pisałam już o tym i pewnie jeszcze
niejednokrotnie napiszę.
Kocham Cię, Tato.
No skoro Fitzsimmons toja mam jeden komentarz, ale puść sobie tylko jesli chcesz sobie popłakać:
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=oqQpn4ETp0c