Rozmowa z Tatą nie przychodzi mi tak łatwo jak tuż po Jego śmierci. I chyba dlatego Tato ani mi się nie śni, ani nie daje mi żadnych znaków z nieba. Gdzieś się podziała metafizyka, dzięki której przetrwałam pierwsze dni po 19 grudnia. Dziwnie się czuję. Nie wiem, co to jest.
Ale odnotowuję każdy moment, w którym się uśmiecham. Gromadzę te chwile.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz