piątek, 7 września 2012

...

Wiesz Tato, tak się zastanawiam, czy ludzie, którzy czytają gazetę, pomyśleli chociaż raz o tym, jak powstaje tekst do druku. Jak, w jakich warunkach, w jakim stanie emocjonalnym. Ale chyba nie. Zresztą trudno się dziwić. Ludzie traktują dziennikarza jak maszynkę do redagowania tekstów. "Ja chcę przeczytać, a ty mi o tym napisz". Bardzo prosta zależność, której można oczekiwać w układzie czytelnik - dziennikarz. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie poszła ciut dalej. Albo po prostu - w ciut innym kierunku. Ciekawszym, jak sądzę.
Bo dziennikarz to przede wszystkim człowiek, który tak samo jak wszyscy - ma swoje lepsze i gorsze dni. Dlatego czasami siada do pisania tekstu bardzo zmęczony, czasami "wczorajszy", czasami smutny, przygnębiony. Musi zredagować prosty artykuł, co teoretycznie powinno zająć pół godziny, a przeciąga się do trzech. Bo na przykład dzień wcześniej jego życie prywatne wywróciło się do góry nogami. Albo po prostu wydarzyło się coś, co wbiło w fotel. I myśli sobie: "Jezus, napiszę to jak najszybciej i wyjdę stąd w cholerę". Czasami się udaje, czasami nie. Tak czy inaczej tekst musi powstać. Pisze więc, po drodze odbiera kilka telefonów, idzie zapalić papierosa, przyjmuje kolejne zlecenia. Myśli krążą wokół artykułu, wokół własnego życia, wokół chęci wyjścia z redakcji. Wreszcie stawia ostatnią kropkę. Powstał tekst, który w żadnym fragmencie nie zdradza tego wszystkiego, co towarzyszyło podczas jego pisania. Czytelnik rzuca na to okiem i albo przeczyta, albo nie. Gdyby znał kuluary, przeczytałby na pewno. I kto wie, może pomyślałby sobie: "Kurczę, jak on to zrobił, jak zdołał napisać. Ja bym nie dał rady". 

4 komentarze:

  1. kochana, ja dobrze wiem, o co Ci chodzi. I zresztą Ty też dobrze wiesz, że takie same odczucia towarzyszą urzędnikowi ;)

    ps. a co to za weryfikacja hasłami tu co??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Kochana. Niby to wiemy, a jednak bywamy roszczeniowi w stosunku do innych :) Zresztą tak samo jak inni bywają roszczeniowi w stosunku do nas. Dlatego uważam, że pod każdym artykułem powinna znajdować się ramka z adnotacją o warunkach, w jakich tekst powstawał :)A w każdym urzędzie taki mały ekranik, który od razu będzie informował petenta, w jakim nastroju jest urzędnik i że jeśli warknie, to trzeba to zrozumieć, bo na przykład dostał rano mandat ;) Nie, ale tak poważnie - martwi mnie troszkę fakt, że ludzie wychodzą z założenia "Bo mi się należy". To znaczy jasne - należy się, ale na boga - nie traktujmy życia jak firmy handlowo-usługowej!

      Usuń
  2. Ja zawsze podziwiałam ten zawód: za otwartość umysłu, determinację, łatwość dobierania słów... dziś wiem, ze jest to znacznie więcej :-) Wielu dobrych tekstów życzę i takich dni w życiu prywatnym, by w życiu zawodowym było łatwiej:-)

    OdpowiedzUsuń