Tato, przecież Ty też grałeś przez wiele lat w piłkę, chodziłeś na mecze Zawiszy. Zresztą nie tylko, bo lubiłeś też żużel. I gdy tak sobie przypominam Twoje umiłowanie do sportu, takie autentyczne przeżywanie zwycięstw i porażek ulubionych drużyn, nie umiem myśleć inaczej o prawdziwym, szlachetnym kibicowaniu, Tato. Wiesz, to, co się teraz dzieje, strasznie mnie wkurza. Pamiętam, że Tobie też się to nie podobało. Nie przebierałeś w słowach.
Tatuś, ja nie tworzę sobie żadnej misji. I nie wrzucam wszystkich do jednego kosza, jak twierdzą niektórzy internauci. Po prostu wiem, na czym polega prawdziwe, ładne kibicowanie! Mam, do cholery, przechodzić obojętnie obok tego, co wydarzyło się w środę, w tramwaju?! Mam uznać, że to było normalne i pozwolić, by tak po prostu wkomponowało się w moje życie?!! Tylko dlatego, że kibole są nieobliczalni (z uwagi na to, że to Twój blog, nie użyję innego epitetu) i potrafią zrobić krzywdę każdemu, kto krzywo na nich spojrzy? Widzisz, fakt, że trzeba się ich bać, już jest oczywisty! No pewnie, że jest. Przecież wracając wczoraj do domu z pracy, nie czułam się komfortowo i bezpiecznie. Powtarzam, nie przyświeca mi żadna misja - ale nie zamierzam tolerować chamstwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz