Tatuś, tak sobie pomyślałam, że może oni mnie potrzebują, że może Dziadziuś... Zadzwonić, pojechać, nie odzywać się? Wiesz, ja tak bardzo kocham Dziadka. Chciałabym się do Niego przytulić i w końcu pierwszy raz w życiu zapewnić Go o tej miłości. Ale oczywiście znowu się boję. Nie wiem, jak sobie poradzę z widokiem Jego smutnych oczu. Być może nawet się do mnie nie odezwie. Nie mam pojęcia, w jakim jest stanie. Od Twojego odejścia rozmawiałam z Nim tylko raz - telefonicznie - w sprawie jakiś biurokratycznych pierdół związanych z Twoją pracą. I On mi wtedy tak dzielnie odpowiadał - taki pokorny, przejęty, kochany. Pamiętam, że babcia musiała Go obudzić.
Tato, no do cholery! Jak chcesz mi coś przekazać we śnie... to może... nie wiem... Co ja mam teraz robić???!!!! Ty jesteś gdzieś daleko, a ja...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz