poniedziałek, 26 sierpnia 2013

...

Już trzy razy poczułam jesień. Uwielbiam tę wczesną. Przełom lata i jesieni to najpiękniejszy czas w roku. Bezwzględnie. Gałęzie drzew aż uginają się od owoców. Powietrze jest nareszcie takie lekkie, orzeźwiające. Słońce już nie parzy, tylko delikatnie grzeje. Pamiętam, jak kilka lub kilkanaście lat temu, pod koniec bardzo upalnego lata spadł w końcu deszcz. Otworzyłam szeroko okno w swoim pokoju w Fordonie. Poczułam, że idzie jesień. I przy okazji wielką ulgę, bo byłam wymęczona lejącym się z nieba żarem. A teraz jest inaczej - po prostu cieszę się, że powietrze zaczyna pachnieć inaczej, a świat tak naturalnie i pięknie wchodzi w kolejną porę roku. Na przełomie lata i jesieni tak dosadnie widać, jak coś się kończy, by coś mogło się zacząć. Kończy się to, za czym niewątpliwie będę wkrótce tęskniła, ale jeszcze nie teraz. Bo póki co z wielkim zachwytem patrzę sobie na to przejście.


A to mi pasuje na teraz

2 komentarze:

  1. Oj ja też lubię lekki poranny lub wieczorny chłodek. Jeszcze czekam na zapach dymu z kominów rozgrzewanych na noc :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Stifko :) Zapomniałam o zapachu dymu :) :****

      Usuń