poniedziałek, 2 grudnia 2013

...

Nie słyszę Tato, nie słyszę na lewe ucho. Nic a nic. Jestem głucha jak pień. Mam nadzieję, że to odwracalne. No w każdym razie wiem teraz, jak czują się ludzie, którzy cierpią z powodu niedosłuchu. To okropnie krępujące. Dziś na konferencji w "Juraszu" podeszła do mnie rzeczniczka i pyta: "Co słychać?". Akurat siedziałam, a ona podeszła od tyłu, więc jej nie zauważyłam i oczywiście nie usłyszałam. Stuknęła mnie w ramię, aż w końcu zareagowałam. Kurczę, bardzo nieprzyjemne uczucie. Człowiek jest zaskoczony, w dodatku wytęża siły, aby usłyszeć prawym uchem, o co chodzi, zastanawia się, czy nie mówi zbyt głośno, bo to naprawdę trudno ocenić.
Ciekawe, pouczające, ale jak mówię - nieprzyjemne doświadczenie.
Tymczasem prawym uchem sobie słucham tego :)
the cure

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz