środa, 27 stycznia 2016

...

Polubiłam to miasto dzięki Dziadziusiowi. Abstrahując już od mojej nie wiem skąd wziętej miłości do kamienic, miasto, w ciągu zaledwie kilku tygodni, czy może nawet dni, z obojętnego stało się inspirujące. Teraz jest tak, że idę, oglądam, chciałabym odkryć historię - tę mniej znaną wszystkim. I oczywiście wzruszam się, patrząc między innymi na Wzgórze Dąbrowskiego, o które nie zdążyłam wypytać Dziadziusia. Za każdym razem, gdy widzę Wieżę Ciśnień (wieczorem pięknie oświetloną), przypominają mi się Jego wspomnienia o tym, jak z kolegą, zdaje się Malinowskim, wszedł potajemnie na Wieżę i obserwował ogarnięte walkami miasto. A gdy wchodzę do Biblioteki Wojewódzkiej, mam ochotę witać się słowami: "Dzień dobry, jestem wnuczką Zbigniewa Pieszczyńskiego, który pod kuratelą dyrektora Brejzy pięknie oprawiał tutejsze książki". Jestem pewna, że robił to pięknie. Podczas rozmów bez najmniejszego wysiłku przywoływał stosowaną w introligatorni nomenklaturę, techniki zdobienia książek, demonstrował, jak prawidłowo sklejać grzbiet książki. Marzy mi się wizyta w tej bibliotece. Chciałabym ją zwiedzić, zobaczyć wszystko, a może nawet poopowiadać o tym, co wiem, co przekazał mi Dziadziuś. Chciałabym zobaczyć witraż z dyrektorem Brejzą, obejrzeć Bibliotekę Bernardynów, pobyć na bibliotecznym strychu i pooddychać tamtejszym powietrzem. To musi być zjawiskowe uczucie.
W lutym zamierzam wybrać się w końcu do archiwum i obejrzeć plan sutereny, w której razem ze swoimi rodzicami i rodzeństwem mieszkał mój kochany Dziadziuś.
Całkiem nieźle czuję się w Bydgoszczy, bo teraz mam dowody na to, że miasto stanowi bardzo ważną część mojej historii - dotąd mi nieznanej, a już umiłowanej.

1 komentarz:

  1. Piękny tekst!!! Uwielbiam !!! Kiedyś miałam przyjemność pokrzątać się po naszej bibliotece: http://27szuflad.blogspot.com/2011/03/1-333-919-woluminow.html

    OdpowiedzUsuń