"Tam nie ma drzewa, na którym bym nie był" - opowiadał o Wzgórzu Dąbrowskiego mój Dziadziuś. Przez całe dzieciństwo i lata młodzieńcze mieszkał w kamienicy przy ul. Dąbrowskiego 5, całkiem niedaleko wieży ciśnień. Gdy byłam już na świecie, woził mnie w wózeczku po Wzgórzu. Musiałam mieć dwa lata, może ciut mniej. Gdzieś przy skrzyżowaniu ul. Dąbrowskiego z Filarecką znajdował się wtedy sklep papierniczy, przy którym Dziadziuś za każdym razem zatrzymywał się i pokazywał mi przez szybę zabawki :) Muszę to jeszcze zweryfikować, bo nie jestem pewna adresu tego sklepu.
Dziadek mój ukochany spędził więc znaczną część swojego życia na Szwederowie, w miejscu, gdzie jako nastoletnia dziewczyna spacerowałam z Babcią Marysią, nie wiedząc nawet, że gdzieś nieopodal znajduje się dom, w którym mieszkał Dziadziuś. Po Wzgórzu tym biegałam również podczas zajęć z wu-efu, chodziłam wówczas do II LO przy ul. Nowodworskiej.
Chciałabym zabrać tam Dziadka na spacer.
Szwederowo kiedyś było specyficzną i hermetyczną dzielnicą. Ponoć mieszkańcy Szwederowa mogli łączyć się w pary tylko z mieszkankami Szwederowa i odwrotnie. Gdy ktoś zakochiwał się w pannie bądź w kawalerze z innej dzielnicy Bydgoszczy, musiał się przeprowadzać (uciekać). Popytaj dziadka, ile w tym prawdy :-)
OdpowiedzUsuńKOniecznie! Dziękuję Stifko!!!! :*
Usuń