Dzięki temu wszystkiemu, co się ostatnio dzieje, wyprawy do Fordonu przestały mnie drażnić. Do tego stopnia, że będąc tam, nie myślę już tylko o powrocie do Śródmieścia. Powoli zanika granica, która dzieliła moją Bydgoszcz po śmierci Taty. Może inaczej - zanika jedna z granic. Bo kilka zostało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz