Miałam ładny sen. To znaczy wiem, że był ładny, bo usiłowałam go zapamiętać w tej krótkiej chwili nocnego przebudzenia. Śnił mi się Tato. Obydwoje płakaliśmy. Tato odszedł. I chyba nie żegnał się ze mną, ale zapewnił, że mnie kocha. I właśnie z takim przekonaniem obudziłam się dziś rano. Ze snu pamiętam jeszcze tylko, że Tata nie poradził sobie z a. Że próbował, ale jednak nie dał rady.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz