Nie wiem, co by się musiało stać, abyśmy tam zamieszkali, ale zwyczajnie nie tracę nadziei :)
Jestem
oczarowana tym budynkiem. Szkoda, że fotorep. nie sfotografował windy,
ponieważ jest przepiękna. Nigdy nie widziałam jej wnętrza, a jedynie
drzwi od zewnątrz. W kamienicy tej bywałam średnio dwa razy w tygodniu,
gdy uczyłam się hiszpańskiego w szkole nad Savoy'em. Jakieś... 6-7 lal
temu (może więcej).
Kamienica
Nadziei tracić nie wolno :-) Może za paręnaście lat wpadnę do Ciebie na wieczorną herbatkę i będę podziwiać widok na miasto :-) a ja zaproszę Cię do mojego drewnianego, małego domku na obrzeżach miasta byśmy mogły w cieple kominka napić się winka :-)
OdpowiedzUsuń