Pierwsze święta bez Ciebie. Nie wiem, jak to będzie. Nie wiem, naprawdę. Trochę się boję, chwilami jest mi to zupełnie obojętne, bo nie przywiązuję wagi do tych świąt, potem znowu zastanawiam się, czy pojechałbyś do Grabionny. Teraz na przykład myślę sobie, że pewnie o 14 wróciłbyś z pracy do domu, przyniósłbyś zakupy, warzywa, owoce, kawę, ciasto. Wieczorem pojechałbyś na Leśne do dziadków. A może nie.
A może ja faktycznie cały czas nie akceptuję faktu, że Ciebie nie ma i już nie będzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz