Całkiem dobrze czułam się wczoraj w Kubryku, Tato. Oczywiście poza faktem, że ja w takim hałasie mało słyszę :) Osoby rozmawiające ze mną, po kilka razy powtarzają to, co powiedziały chwilę wcześniej. No i ten mój głos też niknie. Muszę się drzeć, co sprawia, że po prostu nie mam wręcz ochoty na jakiekolwiek rozmowy :)
Spotkałam Czachorka: taki pogodny jak zwykle, uśmiechnięty. Ucieszyło mnie to spotkanie jak cholera, ale z uwagi na ... hałas :) rozmawialiśmy dosłownie chwilkę. Tylko potem rozglądałam się po klubie, żeby go zlokalizować. Zastanawiam się, dlaczego, bo tu żadne układy damsko-męskie nie wchodzą w grę. Nie wiem, być może Tomek jest jedną z osób, które w żaden sposób nie kojarzą mi się z Twoim odejściem. Jest jakby spoza tego grudniowego czasu. A może po prostu urzeka mnie jego pogoda ducha, urocza prostota. Nie wiem, Tatuś.
I jeszcze taka wyraźniejsza myśl z wczoraj - wyraźniejsza, bo dopadła mnie podczas tańca - Tato - chciałabym, by ta osoba, która podobno na mnie czeka, powolutku trafiała na moje ślady :) Tak samo jak ja chciałabym już odnajdywać tego człowieka :)
Kocham Cię :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz