Udało mi się, Tatuś. Pojechałam wczoraj rowerem do Fordonu. Czekaj, zaraz Ci powiem, ile to kilometrów w jedną stronę :)
Google maps pokazuje, że 11,7 samochodem. Czyli ja zrobiłam jakieś 10, bo jechałam Kamienną i dalej Inwalidów :) Nieźle! Dojazd zajął mi około 50 minut. Z powrotem poszło trochę wolniej z uwagi na obciążony jedzeniem bagażnik :) Wiesz jak to jest u Mamy. Przecież nie wypuści mnie bez wałówki :)
Ty też bardzo lubiłeś przejażdżki rowerowe, nie? Pamiętam, jak latem któregoś roku, jeździliśmy sobie co niedzielę do Myślęcinka. Taka piękna trasa wiodąca przez las. Docieraliśmy na miejsce, Ty piłeś sobie piwko, ja coś tam jadłam i wracaliśmy na obiad do Fordonu. Czasami zahaczaliśmy o dziadków - Twoich rodziców. Uwielbiałam te niedziele.
Weekend mija mi pod znakiem piosenki...
cudowne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz