środa, 25 lipca 2012

...

Za każdym razem, gdy jestem w Fordonie i wychodzę na balkon zapalić papierosa, staję w taki sposób, aby nie przypominać Ciebie Mamie. Odnoszę wrażenie, że obserwuje mnie ukradkiem.
Zastanawiam się, Tato, jak ja to robię: tak po prostu przechodzę obok piwnicy, śpię na tapczanie, na którym Ty spałeś, siadam w fotelu, w którym siadywałeś... Tego jest tyle, Tato. Wczoraj brałam prysznic w wannie, w której Ty się kąpałeś.
Jak to może być, że ja Ciebie już nigdy nie zobaczę? Nigdy. Nigdy to znaczy ani jutro, ani za tydzień, ani za miesiąc, rok. Ja nie wiem Tato, czy nie przeszłam już nad tym do porządku dziennego. Albo cały czas wierzę, że wyjechałeś i wrócisz.
Nie potrafię sprecyzować swoich uczuć. A może potrafię. Chyba tak. Ale jeszcze troszkę poczekam.

1 komentarz: