wtorek, 31 lipca 2012

...

Wspaniały pobyt u Natki i Roba, Tato. Już im wczoraj mówiłam - wszystkie problemy zostawiłam w Bydgoszczy. Inna rzecz, że siedząc na ich cudnym balkoniku, patrząc na tę łąkę, słysząc jedynie przejeżdżające od czasu do czasu pociągi, trudno się nie wyłączyć - tak prawdziwie.
A na to wszystko jeszcze pamiętnik Stuhra. Kojące zapiski mądrego, uważnego obserwatora. Człowieka wrażliwego i pokornego, zarazem surowego w stosunku do - i wyczulonego na głupotę. Wspaniała lektura.

1 komentarz:

  1. Ale tam musiało być uspokajająco ... hmmm ... może w Bydgoszczy też da się stworzyć taki klimat ... z pewnością się da :-)

    OdpowiedzUsuń