Aroska opchnięta, Tato. Całą procedurę sprzedaży w moim wydaniu trzeba było nakręcić i wrzucić na you tube z adnotacją: "W taki sposób nie sprzedaje się samochodu".
Na koniec, gdy wyjechała już z Podolskiej, popłynęły łezki. A potem poszłyśmy z Gosią po wino. I od wina się zaczęło :) Skończyło w Kubryku, o 5.30 nad ranem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz