piątek, 27 lipca 2012

...

To nie jest wpis sponsorowany :) Chociaż zapowiadałam go, rozmawiając przed chwilą z Gosią :) Tato, tak sobie właśnie pomyślałyśmy, jak bardzo zmieniło się życie. Jej i moje. Że było tak inne, jeszcze rok temu, w czerwcu, w lipcu. Ona dzielnie poradziła sobie ze sprawami osobistymi, z tymi wszystkimi biurokratycznymi perturbacjami. Na każdym kroku pokazywała (zresztą nadal to robi), jak silną jest kobietą. A poza tym, gdy myślę o Gośce, w głowie od razu układa mi się formułka - chodzące dobro.
Będąc przyjacielem takiego człowieka, z łatwością przychodzi wiara w uczciwość, czystość, w bezinteresowność, w coś, w co czasami trudno dziś uwierzyć.
I to jest właśnie ta zasadnicza zmiana w moim życiu. Pojawiły się w nim osoby, na które tak długo czekałam... I takie, które kiedyś odtrąciłam, ale które znowu obdarzyły mnie piękną przyjaźnią...

 

2 komentarze: