niedziela, 23 grudnia 2012

...

Po trzech godzinach snu w ciągu dwóch dni, wróciłam z lotniska w całości. Zrobiłam sobie jedną przerwę w moim ukochanym Toruniu. I od razu coś dobrego i miłego. Gdy weszłam na stację benzynową, pani ekspedientka uśmiechnęła się do mnie serdecznie i zapytała: "Kawkę?". Potem pomogła mi w obsłudze ekspresu, bo byłam już tak zmęczona, że ustawiłam kubeczek w złym miejscu.
Wyjechałam ze stacji. Po niecałej minucie przejeżdżający obok kierowca trąbnął na mnie. Myślałam, że to dlatego, że jadę zbyt blisko środka jezdni. Ale po chwili włączył światła awaryjne. I za chwilkę jeszcze raz. Okazało się, że nie miałam świateł mijania :) Nie pamiętam, aby ktokolwiek przejął się aż tak bardzo faktem, że jadę bez świateł :)
Przejeżdżałam obok Maiusa. W Toruniu czuję się najlepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz